My secret Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Dom Kaza
Autor Wiadomość
Ace 
Płonąca Pięść


Imię: Ace
Nazwisko: Portgas D.
Pseudonim: Hiken no Ace
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: sztylet, butelka wody mineralnej, baton, mały ręcznik, paczka chusteczek - w plecaku
Moc: Zamiana ciała w ogień i wytwarzanie go
Ubiór: http://oi61.tinypic.com/34pif5z.jpg
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na plecach: fioletowa czaszka z białymi wąsami (przypominajacymi raczej kieł), tatuaż na lewym górnym bicepsie: ASCE pionowo z wykreśloną literą S
Orientacja: Hetero
KP: www.mysecret.aaf.pl/porgtas-d-ace-vt223.htm
Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 86
Wysłany: 2015-01-14, 17:45   

- W porządku. Wiem, że to nie miało nikogo urazić - W końcu Marco był tym dojrzałym. W przeciwieństwie do Ace'a. Choć i ten potrafił ukazać swoją dojrzałość. I to nieraz w zaskakujących momentach. Kiedy blondyn przyznał, że wie co spotkało Hiratę brunet skupił na nim wzrok oczekując, że dokończy wypowiedź wyjaśniając. Tak też się stało. Mina Portgasa z początku bez emocji za moment znikła na skutek ukazania się złości. Ognista Pięść zmarszczył brwi, a jego dłonie w niekontrolowany sposób pokrył ogień. - Jesteś pewien? - zapytał głosem pełnym powagi, powstrzymywał się od wybuchu i krzyku tylko ze względu na leżącego w pokoju Kaza. Nawet nie odpowiedział Phoenixowi na jego pytanie. Mord w jego oczach chyba jasno dawał do zrozumienia, że zamordował by tego kto był temu winien. Ale nie chciał tu zostać, przez wzgląd na zachowanie swojego współlokatora. Po prostu dwudziestopieciolatek sprawiał dla Ace'a wrażenie, że nie chce w swojej okolicy nikogo. A najmłodszy nie znał na tyle chłopaka, by mieć przekonanie jak do niego dotrzeć. Jednak teraz to tym bardziej tu nie zostanie. W końcu jak miałby swobodnie poruszać się po domu wiedząc co spotkało Hiratę? Już rozumiał skąd te ślady pazurów i inne... rany.
_________________
 
 
     
Marco 
Like a Phoenix


Imię: Marco
Nazwisko: Phoenix
Pseudonim: Ananas
Wiek: 35
Ekwipunek: Sakiewka ze swoim sprzętem medycznym, telefon, portfel
Moc: Niebieski płomień
Ubiór: http://fc00.deviantart.ne...rog_of_Rock.png
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na klatce piersiowej
Orientacja: Heteroseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/-vt259.htm
Multikonto: M.
Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 15
Wysłany: 2015-01-16, 09:02   

Spokojnie stał i przyglądał się młodszemu. Wiedział, ze tu musiał być dl niego szok. I to nie mały. W końcu nie co dzień spotyka się w gwałtami, a zwłaszcza na mężczyznach. Jego czarne tęczówki uważnie śledziły każdy najmniejszy gest Portgasa.
- Tak. Jestem tego pewien. W końcu badałem go. - Jakoś nie zdziwił się, kiedy zauważył płomienie na jego rękach. Przecież to był Ace. Widać było, że jest wstanie zrobić naprawdę wiele dla swoich przyjaciół i osób, na którym mu zależy. Czasem nawet zbyt wiele. Bez pośpiechu blondyn podszedł do niego i spojrzał w jego oczy, po czym położył dłoń na jego ramieniu. Czasem naprawdę był w gorącej wodzie kąpany.
- Ace, spokojnie. Teraz i tak nic nie zrobisz, skoro nie wiemy zupełnie nic. Schowaj płomienie. - wciąż trzymał dłoń na jego ramieniu. Musiał go uspokoić. Mimo wszystko ogień i meble to nigdy nie było dobre połączenie. Z tej chwili mógłby tylko zaszkodzić, a co najgorzej - spalić ten dom. A żaden z nich raczej tego nie chciał.
_________________
 
 
     
Eitha 


Imię: Kaz
Nazwisko: Hirata
Pseudonim: Eith
Wiek: 23 lata
Ekwipunek: Obecnie nosi przy sobie szkicownik i komplet ołówków, potrfel, nóż i chowa kota w starym, kilkukrotnie zszywanym plecaku. Przemieszcza się na motorze, oczywiście w kasku.
Moc: Ogień.
Ubiór: http://www.deviantart.com...hless-314680220
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na karku przedstawiający wijącego się węża. Ma heterochromie, jego prawe oko ma kolor czerwony zaś drugie jadowicie zielony. Trzy rany, jak po pazurach, ciągnące się od żuchwy aż za obojczyk, czwarta zaczyna się trochę nad obojczykiem. Nadal ma szwy.
Orientacja: Biseksualny.
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/kaz-hirata-vt221.h
Dołączył: 10 Cze 2014
Posty: 100
Wysłany: 2015-01-16, 22:29   

(Ja tu pisze co rano robi więc weźcie jakieś cięcie czy coś.) Pierwsze co do niego dotarło, to słońce. Przekręcił się na bok krzywiąc z niezadowolenia. Chyba sobie zaklei okna czarną taśmą izolacyjną. Dlaczego zrobił sobie sypialnie w pokoju najbardziej wystawionym na światło? A no tak, przecież jest po tej samej stronie co pracownia. Uchylił jedną powieke. Zaklnął. Nawet ósmej nie ma a jego talefon tańczy na półce od wibracji. Przynajmniej odkrył co go obudziło. Sięgnął do niego ręką. Nie patrząc kto dzwoni odebrał, jak zwykle czekając, aż ktoś po drugiej stronie słuchawki zacznie rozmowe w jakikolwiek mniej więcej formalny sposób. Takie skrzywienie wpojone przez ojca. Przecierając zaspaną twarz, spróbował się rozbudzić. Wreszcie usłyszał "Yyy... Halo?" i od razu zesztywniał.
- Nie dzwoń do mnie. - Powiedział zaskakująco chłodno jak na siebie i zakończył połączenie. Odstawił telefon na szafke. Już się obudził. W dodatku sobie przypomniał. Zasłonił oczy ręką i przetarł twarz odrzucając ją na bok. Nie mógł pojąć po co ON dzwoni. Miał teraz jednak gorszy problem. Zsunął sie z łóżka i ubrał dresy. Wziął ubrania na przebranie i chwile się zastanawiał, aż uchylił drzwi i wyszedł z pokoju. Jak wspaniale było móc normalnie chodzić. Wbił wzrok w trzymane przez siebie ubrania i z miną godną spokoju człowieka pracującego w domu pogrzebowym, przemknął do łazienki. Czuł się brudny. Nie rozglądał się, tylko szedł. Nie chciał nawet wiedzieć, czy oni są dalej w domu, ale podejżewał, że tak. Zamknął za sobą drzwi, za szybko i za mocno, więc z trzaskiem. Przekręcił kluczyk i już czuł, jak mu serce bije. A raczej tłucze się. Z westchniem oparł czoło o drzwi i połozył ubrania na koszu na brudy. Ściągnął dresy i wrzucił do kosza. Wszedł pod prysznic i od razu stamtąd wyszedł dostrzegłwszy maszynke do golenia na szafce. Podszedł do lustra i chwile sie zastanawiał, czy jednak nie zapuszczać tego boku, aż zgolił go od nowa na zero. Tak, tak zdecydowanie lepiej się czuł. Jeszcze kilka dni temu, nie mógłby sobie soebie wyobrazić z takim wyglądem. Gdy już pozbył się też kilkudniowego zarostu, jakoś się tak poczuł lepiej psychicznie z myślą, że już nie wygląda jak dworcowy menel. Wszedł do kabiny i odkręcił wode. Wzdrygnowszy się na nagły chłód, przekręcił kurek na ciepłą. Niby miał wanne w łazience i teraz chcialby posiedzieć, to jednak... Nie. Sięgnął po żel i wyszedł spod prysznica dopiero, gdy już jego skóra była nieźle czerwona od szorowania i piekła. Uważał oczywiście na szwy. Wytarł się wielkim, białym i puchatym ręcznikiem. Był wychowany jak był i lubił wygody, ale w małych dawkach. Dlatego takim ręcznikien nie pogardzi. Wciągnął na siebie bokserki, a potem podjął próbe wcisnięcia spodni. Nie patrzył kiedy brał ubrania i jak na złość wziął z szafy przylegające czarne rurki. A po kąpieli(i w ogóle) ciężko to było wcisnąć na tyłek. Nie chciało mu się jednak wracać do pokoju więc już się pomęczył. Założył jeszcze czarną bokserke i bluze, ta oczywiście była w tym samym kolorze co reszta, no co poradzić, lubił ten kolor. Przynajmniej bokserka miała biały nadruk czaszki jelenia o rozlożystym porożu. Zebrał się w sobie i wyszedł z łazienki, pokonując droge do kuchni w takim samym stylu jak wcześniej. Po drodze zachaczył o przedpokój. Ubrał tam szare, podniszczone trampki. Nie lubił kapci, więc to w nich zazwyczaj chodził po domu. W kuchni wstawił wode na kawe, którą ostatnio pił litrami. Wyciągnął z lodówki swoje zapasowe papierosy i zapalił zaciągając się. Zalał kawe. O tak, kawa i fajeczka z rana to było to, co potrzebował. Szkoda tylko, że już po praktyce, stwierdził, że nie pomaga. Wiedział jednak, że to nastąpić musi, więc wypił szybko kawe do końca. Poszedł do salonu, by sprawdzić, czy Oni tam są. Oparł się o futryne drzwi, krzyżując nogi w kostkach i ramiona na torsie. Nieświadomie dla siebie, przybrał pozycje zamkniętą a zarazem obronną. Przesunął językiem papierosa z lewego kącika ust, do prawego wzrokiem omiatając salon. Troche dłużej zatrzymał spojrzenie na barku.
_________________
 
 
     
Ace 
Płonąca Pięść


Imię: Ace
Nazwisko: Portgas D.
Pseudonim: Hiken no Ace
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: sztylet, butelka wody mineralnej, baton, mały ręcznik, paczka chusteczek - w plecaku
Moc: Zamiana ciała w ogień i wytwarzanie go
Ubiór: http://oi61.tinypic.com/34pif5z.jpg
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na plecach: fioletowa czaszka z białymi wąsami (przypominajacymi raczej kieł), tatuaż na lewym górnym bicepsie: ASCE pionowo z wykreśloną literą S
Orientacja: Hetero
KP: www.mysecret.aaf.pl/porgtas-d-ace-vt223.htm
Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 86
Wysłany: 2015-02-20, 02:28   

Nie było ich w mieszkaniu, gdy Kaz się obudził. Nie dziwne, w końcu Ace musiał jakoś odreagować. Nie rozumiał jak ktoś mógł zrobić krzywdę jego kompanowi. Gwałt... ktoś powinien za to spłonąć. Ale Marco miał rację, brunet nie mógł nic już zrobić. Phoenix zajął się nim, wyleczył na ile to było możliwe... Tylko, że dwudziestolatek wciąż miał przed oczami zachowanie Hiraty. Uciekające, wręcz paniczne zachowanie. Nie łatwo było po tym ochłonąć, na szczęście towarzystwo przyjaciela mu w tym pomogło. Najbardziej przeszkadzał fakt, że nie może za bardzo używać ognia na otwartym terenie, a przecież to by tak pomogło... Tylko, że ktoś z organizacji mógłby go zobaczyć i byłoby jeszcze gorzej niż jest. Westchnął wracając z Marco do domu.
- Dzięki - powiedział tylko już spokojnym tonem. Kto wie co by teraz było, gdyby tego Ananasa nie było przy nim. Wszedł do mieszkania. Nie zastanawiał się nad tym czy starszy od niego o trzy lata chłopak wciąż śpi. Właściwie w ogóle starał się nie myśleć o niczym co było z nim związane. Głównie, a właściwie jedynie dlatego, że wtedy krew zaczynało się w nim gotować. Ace był... jest osobą bardzo oddaną towarzyszom, zrobi dla nich naprawdę wiele, dlatego, gdy ktoś z nich cierpi, to u Portgasa jako pierwszego można zauważyć aż przesadne przejęcie. W końcu przez tą wierność wobec towarzyszy wyruszył za zdrajcą, chcąc ukarać go za zabicie jednego z "braci". Choć wcale nie porzucił tego celu. Może i wtedy Teach z nim wygrał, prawie uśmiercając Płonącą Pięść, ale ten stał się już silniejszy i nadejdzie czas, że pomści zabitego przyjaciela. Takie przynajmniej ma postanowienie, którego nigdy nie porzuci. Wszedł do mieszkania i zdjął buty. Dobrze, że pozostawił porządek przed wyjściem... Poszedł w stronę salonu, jednak zatrzymał się widząc Kaza w progu wejścia do ów pomieszczenia. Patrzył na niego chwilę po czym odwrócił wzrok zmieszany. Nie wiedział co powiedzieć. Czasem wciąż zachowywał się jak niedojrzały dzieciak i był tego świadom. Szkoda tylko, że nie potrafił całkowicie dorosnąć.
_________________
 
 
     
Marco 
Like a Phoenix


Imię: Marco
Nazwisko: Phoenix
Pseudonim: Ananas
Wiek: 35
Ekwipunek: Sakiewka ze swoim sprzętem medycznym, telefon, portfel
Moc: Niebieski płomień
Ubiór: http://fc00.deviantart.ne...rog_of_Rock.png
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na klatce piersiowej
Orientacja: Heteroseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/-vt259.htm
Multikonto: M.
Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 15
Wysłany: 2015-03-11, 20:14   

Naprawdę cieszył się, że trafił na Ace'a w tej właśnie chwili. Doskonale wiedział, jaki brunet bywa i zdawał sobie sprawę, jak bardzo angażuje się w sprawy bliskich. A jakby nie spojrzeć, temu chłopakowi na pewno zależało na Hiracie. Ale na szczęście blondyn tu był i mógł im pomóc. Znieczulić i wyleczyć szatyna, jak i zająć się Portgasem. Niestety nie mógł za nic wpłynąć na psychikę innych swoimi niebieskimi płomieniami, jednak ten chłopak był jego bratem. Dlatego znał go i mógł chociaż swoim towarzystwem pomóc mu się uspokoić i powstrzymać przed robieniem głupot. Tak jak wtedy, gdy Płonąca Pięść bez wahania wyruszył w pogoń za Teachem. Ale na szczęście wtedy Phoenix wyruszył za nim, bo wiedział, że to może źle się skończyć.
- Nic wielkiego. - spojrzał w bok, na dwudziestolatka, spokojnie idąc przy nim. Cieszył się, że czasem po prostu wystarczyły słowa i mocne argumenty, aby ten za bardzo nie rozrabiał. Zdawał sobie sprawę, ze na pewno chciałby zemścić się na oprawcy swojego kompana. Ale przecież wciąż był słaby i nie miał zbyt wielu sprzymierzeńców. A on sam za nic nie dałby rady stawić czoła Organizacji Walczącej przeciw Magicznym, gdyby tylko przypadkiem choć jeden z nich go zauważył. Nawet, gdyby i blondyn włączył się do walki.
Spokojnie przekroczył próg domu i zdjął swoje buty. Czekał tylko, aż Kaz się obudzi, aby móc sprawdzić jego stan i w razie potrzeby podać mu odpowiednie lekarstwa. W końcu mimo wszystko miał jakąś wiedzę medyczną i to był też po jakiejś części jego lekarski obowiązek. Gdy jednak zobaczył, że osoba, o której właśnie myślał, nie śpi, spokojnie podszedł do niego.
- Jak się czujesz, yoi? - spytał spokojnie, stając bliżej niego. Miał nadzieję... że po tym, co zrobił blondyn, ten prawie nie znajomy mężczyzna nie będzie do niego negatywnie nastawiony i choć trochę pozwoli mu ze sobą współpracować.
_________________
 
 
     
Eitha 


Imię: Kaz
Nazwisko: Hirata
Pseudonim: Eith
Wiek: 23 lata
Ekwipunek: Obecnie nosi przy sobie szkicownik i komplet ołówków, potrfel, nóż i chowa kota w starym, kilkukrotnie zszywanym plecaku. Przemieszcza się na motorze, oczywiście w kasku.
Moc: Ogień.
Ubiór: http://www.deviantart.com...hless-314680220
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na karku przedstawiający wijącego się węża. Ma heterochromie, jego prawe oko ma kolor czerwony zaś drugie jadowicie zielony. Trzy rany, jak po pazurach, ciągnące się od żuchwy aż za obojczyk, czwarta zaczyna się trochę nad obojczykiem. Nadal ma szwy.
Orientacja: Biseksualny.
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/kaz-hirata-vt221.h
Dołączył: 10 Cze 2014
Posty: 100
Wysłany: 2015-03-12, 11:48   

Wiedział, że tak będzie, że teraz Ace nie będzie chciał na niego spojrzeć i właśnie chyba to najbardziej go bolało jak nie sama świadomość tego co mu się przydarzyło. Owszem, niepotrzebnie spanikował, nie mógł się jednak opanować. To było zaraz po tym i gdy tylko zobaczył nad sobą nieznajomego z dziwną fryzurą chciał stamtąd uciec a ten go jeszcze przytrzymywał. Na szczęście udało mu się a raczej im się udało wspólnie zapanować nad jego reakcjami. Westchnął ciężko. No i co on miał mu teraz powiedzieć? Że nic się nie stało? Stało się. Nie będzie tego ukrywać skoro już wiedzą.
- Cześć Ace. – Powiedział spokojnie i wyciągnął ręke by poczochrać mu włosy. Skoro wie to nie będzie mu pokazywać, że tak bardzo rozpacza. To jego problemy i nikogo innego. Poza tym, to nie było do końca tak ale… eh. Nie umiał tego wytłumaczyć. Spojrzał na Marco. A raczej na nieznajomego z dziwną fryzurą jak nazwał go w myślach. Wyciągnął do niego ręke by się przywitać. – Kaz Hirata. Dziękuje, w miarę dobrze. Jestem jeszcze zmęczony i męczy mnie trochę kaszel ale nie mam ochoty już spać. Chcecie coś do picia, bo ja idę sobie zrobić herbaty? – Nie czekając na odpowiedź poszedł w kierunku kuchni. Nie trudno było mu się uśmiechać. W końcu był to znajomy Ace’a a temu chłopakowi ufał. Nie miał chyba co się bać, prawda?
_________________
 
 
     
Ace 
Płonąca Pięść


Imię: Ace
Nazwisko: Portgas D.
Pseudonim: Hiken no Ace
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: sztylet, butelka wody mineralnej, baton, mały ręcznik, paczka chusteczek - w plecaku
Moc: Zamiana ciała w ogień i wytwarzanie go
Ubiór: http://oi61.tinypic.com/34pif5z.jpg
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na plecach: fioletowa czaszka z białymi wąsami (przypominajacymi raczej kieł), tatuaż na lewym górnym bicepsie: ASCE pionowo z wykreśloną literą S
Orientacja: Hetero
KP: www.mysecret.aaf.pl/porgtas-d-ace-vt223.htm
Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 86
Wysłany: 2015-03-13, 23:11   

To nie tak, że patrzenie na Kaza go brzydziło. Nawet przez moment nie odczuł do niego niechęci. Zwyczajnie nie wiedział jak się zachować. Ten chłopak cierpiał, dlatego Ace czuł się podle... a ponadto bezradnie. Co mógł w tym wypadku zrobić? Miał wrażenie, że nic. Choć nie mógł mieć pewności, że naprawdę tak jest, prawda? Zamarł, gdy dłoń Hiraty znalazła się na jego głowie, a włosy zostały rozczochrane. Taki przyjazny gest sprawił, że Portgas mimowolnie na niego spojrzał. Był zaskoczony, opanował po chwili jednak swoją mimikę twarzy. Stał w miejscu pozwalając im odbyć rozmowę. Sam był bardzo ciekaw jak czuje się ten dwudziestotrzylatek. Ulżyło mu. Brunet czuł się lepiej, zresztą było widać, że to prawda. Zachowywał się o wiele spokojniej. Na jego pytanie nie odpowiedział, ale ruszył za nim. Nie chciało mu się pić, zresztą potrzeba zaspokojenia pragnienia byłaby teraz najmniej ważna. Coś mu bardzo ciążyło. Stanął za Kazem w kuchni. Zdjął kapelusz z szyi i trzymając go w ręce zacisnął powieki. Pochylił się, samą głowę pochylając jeszcze odrobinę bardziej.
- Wybacz mi, że nie miałem jak pomóc - jego głos odrobinę drżał, a wyraz twarzy, którego żaden z chłopaków, przez opadające włosy nie mógł za bardzo zauważyć, wyrażał ból. To logiczne, że nie miał jak go uchronić przed tym co się stało, a jednak świadomość, że nic nie zrobił wyżerała go od środka. Marco zapewne o tym wiedział, znał Portgasa jak mało kto. Ze swoich "braci" to z nim Płonąca pięść spędzał najwięcej czasu. Taka różnica wieku, a jednak nie była najmniejszą przeszkodą do silnej więzi.
_________________
  
 
 
     
Marco 
Like a Phoenix


Imię: Marco
Nazwisko: Phoenix
Pseudonim: Ananas
Wiek: 35
Ekwipunek: Sakiewka ze swoim sprzętem medycznym, telefon, portfel
Moc: Niebieski płomień
Ubiór: http://fc00.deviantart.ne...rog_of_Rock.png
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na klatce piersiowej
Orientacja: Heteroseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/-vt259.htm
Multikonto: M.
Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 15
Wysłany: 2015-04-14, 09:19   

Jeszcze raz zlustrował Hiratę swoim spojrzeniem. Zdecydowanie wyglądał o wiele lepiej niż wczoraj. Naprawdę cieszył się, że mógł mu pomóc, bo zapewne gdyby nie Marco... Wciąż leżałby w swoim łóżku w ciężkim stanie. Teraz... Na pewno wciąż jest z nim ciężko. A raczej z jego psychiką. Jednak adanasowowłosy nie mógł nic na to poradzić. Aby dać sobie z tym radę, Kaz musiał znaleźć kogoś, kto mu pomoże. Kogoś, komu ufa i kogoś, kto jest dla niego bliski, Na przykład takie Ace.
- Marco Phoenix. - uścisnął jego dłoń z delikatnym uśmiechem. - Herbatę, jeśli można. Zaraz poszukam ci czegoś na kaszel. - spojrzał na Portgasa i wrócił po swój plecak, w którym znajdowały się różne medykamenty. W końcu jego moc miała ograniczenia, o których wiedział, dlatego stara medycyna też dobrze się sprawdzała, gdy tego potrzebował. Wyjął z plecaka swoją małą apteczkę i zaczął przeglądać specyfiki, które się w niej znajdowały. Znalazł odpowiednie zioła, które były najlepsze na kaszel. Pochował resztę rzeczy i wrócił do kuchni, jednak zastał tam widok kłaniającego się Ace'a przed Kazem. Uśmiechnął się delikatnie i opar się o framug drzwi, póki co rezygnując z wejścia wgłąb kuchni,
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xand created by spleen modified v0.3 by warna

BFF

Partnerzy
Topki
KLIKAMY TOPKI!!!

Najlepsze fora PBF w sieci! Ranking Fabularnych For RPG! The Best Of PBF - Play By Forum Toplista~**~BEST PBF - najlepsze polskie pbf rpg.: ANIME TOP100 :. Toplista gier - RPG, MMORPG, Fantasy, Gry OnlineToplista gier PBFI love PBFOficjalna toplista czARTaToplista Anime
Toplista Anime StrefaHalo PBFToplista stron Anime&Manga Najlepsze fora PBF i RPG w sieci!!
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 8