My secret Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Ławeczki
Autor Wiadomość
Mistrz Gry
Administrator
Zginiesz!


Imię: Master
Nazwisko: Game
Pseudonim: MG
Wiek: 666
Ekwipunek: wszystko
Klasa: vip
Moc: wszechmocny
Ubiór: wszystko i nic
Cechy charakterystyczne: wszechwładny
Orientacja: ponseksualizm
Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 91
Wysłany: 2013-11-27, 19:50   Ławeczki

Idziesz przez wyłożony ładną kostką deptak. Po chwili zauważasz, że kawałek dalej jest ona szerzy, a po jego bokach znajdują się ławeczki. Jest do idealne miejsce na odpoczynek i relaks. Możesz rozkoszować się pięknem parku i świeżym powietrzem. Czasami chodzi tędy pan sprzedający watę cukrową.
 
 
     
Eliot 
Żywiołak


Imię: Eliot
Nazwisko: Toulson
Wiek: 18
Klasa: III
Moc: Żywiołak lodu
Ubiór: czarne glany, oliwkowe bojówki, czarna bokserka, szara bluza z kapturem i kieszenią na brzuchu
Orientacja: biseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/eliot-vt90.htm#102
Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-04, 21:42   

Wolnym krokiem spacerowałem sobie po parku. Nigdzie mi się już dzisiaj nie spieszyło, do szkoły wybiorę się dopiero jutro... A dzisiaj nie mam ochoty siedzieć w domu. Przywitałem się skinieniem głowy ze staruszkiem, który sprzedawał watę. Ciekawe, czy dziadek chodzi tędy codziennie przez kilka godzin. Nie mam niestety możliwości sprawdzenia, czy rano również tędy spaceruje, bo jestem zajęty w szkole, ale kiedyś na pewno go o to zapytam. W zasadzie dzisiaj byłaby ku temu dobra okazja, ale... Nie, nie będę za nim biegł. Skoro mam dzisiaj wolne od dziadka Fu, to nie będę się ani trochę przemęczał fizycznie. Usiadłem sobie na jednej z ławek i przymrużyłem oczy, oddychając głęboko.
_________________
tsubasa torawarete mo
 
 
     
Mesern
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-05, 18:28   

Mes szła sobie bardzo spokojnym, wolnym krokiem, nie przejmowała się tym, iż ma na sobie tylko krótką, czarną, zwiewną sukienkę i czarne balerinki, jesień nie była jej straszna, w końcu jest odporna na zimno, po części, ale jednak. Wiatr bawił się jej ubraniem, tym samym czochrając jej niebieskie, długie kitki. Jak na razie nasze strachajło swobodnie spacerowało, nie wadząc nikomu, no, ale niebieskie włosy, to w końcu nienormalne coś, a, że większość z nas jest nietolerancyjna to z pewnością Mesia prędzej, czy później dosłyszy nie zbyt miłe określenia jej samej. Kiedy dziewczyna przechodziła obok bandy dresiarzy jeden z nich wytknął ją palcem i zaczął krzyczeć, że właśnie obok nich przechadza się dziwadło nie z tego świata. Dziewczyna przeraziła się. Inny dres zaczął ją wyzywać, jeszcze inny rzucił typową gadkę: "Czy masz jakiś problem?!". Mes była przestraszona.
- P-prze-przepraszam. - Wydukała, trzęsąc się i powoli cofając. Jeden z dresów popchnął ją, przez co kobietka wylądowała na ziemi, tuż przed jakimś blondynem, którego kojarzyła mniej więcej ze szkoły. Mesern zakryła głowę, skuliła się i zaczęła płakać, bała się...
 
     
Eliot 
Żywiołak


Imię: Eliot
Nazwisko: Toulson
Wiek: 18
Klasa: III
Moc: Żywiołak lodu
Ubiór: czarne glany, oliwkowe bojówki, czarna bokserka, szara bluza z kapturem i kieszenią na brzuchu
Orientacja: biseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/eliot-vt90.htm#102
Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-05, 20:31   

Podniosłem się z ławki i kucnąłem koło dziewczyny, biorąc ją na ręce. Posadziłem ją na ławce i pogłaskałem po plecach, patrząc z politowaniem na dresiarzy, którzy ją zaatakowali.
- Nie martw się - szepnąłem do niej. - Zadarli z niewłaściwą osobą.
Wyprostowałem się i zgiąłem kilka razy palce, słysząc, jak strzelają w nich kostki. To dobrze, na pewno nie zaszkodzi mi w walce nagłe przeskoczenie stawu.
- I co, czujesz się bardziej męski? - zwróciłem się do dresa, patrząc na niego chłodno. - Uderzyłeś bezbronną kobietę. Czemu nie zmierzysz się z kimś na swoim poziomie, tylko wyładowujesz frustrację na słabszych? - warknąłem, przyjmując pozycję bojową. Obiecałem sobie, że postaram się zbytnio go nie poturbować, najwyżej nastraszyć. Żaden cham nie będzie się znęcał nad innymi na moich oczach.
_________________
tsubasa torawarete mo
 
 
     
Mesern
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-06, 11:00   

Mesia zarumieniła się, kiedy chłopak ją podniósł, jeszcze nigdy nikt jej nie pomógł, no nie licząc "Ojca". Nie czuła się jakoś źle, czy coś, na szczęście tylko lekko się poobijała, co nie stanowiło żadnego zagrożenia dla jej życia, pewno zostaną tylko nieliczne siniaki i zadrapania. Dziewczyna słysząc co się dzieje, przeraziła się, bała się o życie chłopaka. "A co jeżeli on nie ma żadnej broni? Przecież oni mogą go zabić!" - pomyślała. W takiej sytuacji nie mogła siedzieć bezradnie, życie chłopaka było dla niej ważne. Była jesień, więc na niebie były i chmury, pełne pary wodnej, a że Mes może panować nad wszelką cieczą, to było to bardzo miłe. Dziewczyna skupiła się, popatrzyła na chmury, zamknęła oczy i wysiliła umysł. Mesern podniosła prawą dłoń, i lekko nią poruszyła. Chmury poczęły powoli znikać, tym samym tworząc wielką kroplę, nad którą skupiała się tylko Mesia. Na znak niebieskiej woda poczęła powoli spadać, a następnie osiadła na dresiarzach, tym samym ich oblewając od stóp do głów. No, najwidoczniej już się przerazili i pouciekali, jak miło.
 
     
Eliot 
Żywiołak


Imię: Eliot
Nazwisko: Toulson
Wiek: 18
Klasa: III
Moc: Żywiołak lodu
Ubiór: czarne glany, oliwkowe bojówki, czarna bokserka, szara bluza z kapturem i kieszenią na brzuchu
Orientacja: biseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/eliot-vt90.htm#102
Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-06, 14:02   

Zmrużyłem oczy, patrząc na uciekających dresów. To, co się stało, mogło świadczyć tylko o jednym, dziewczyna, która na mnie wpadła, była Magiczna. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się delikatnie.
- Nie trzeba było... - usiadłem koło niej na ławce. Nie okazywałem żadnego strachu, bo i dlaczego? Też byłem Magicznym, dodatkowo blisko związanym z wodą. - Są inne sposoby obrony, a nadużywanie magii może zwrócić na nas niepotrzebnie uwagę. Sądzę, że trzeba się stąd zwijać, i to jak najszybciej. Jeśli na Ciebie doniosą, będziesz mieć OWPM na głowie.
Rozejrzałem się dookoła, czy aby nikt na nas nie patrzy, po czym skierowałem wzrok na kałużę powstałą w wyniku działań nowej znajomej. Na jej powierzchni po chwili pojawił się szron, a po kilku sekundach dryfował po niej malutki, lodowy łabędź.
- Swoją drogą, jak masz na imię? - zapytałem dziewczyny. - Ja jestem Eliot.
_________________
tsubasa torawarete mo
 
 
     
Mesern
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-06, 16:22   

Mesern przeraziła się, o nie! On chyba się domyślił! Ale na szczęście on także jest Magicznym, więc jak na razie nic straconego! Uff! Fajnie jest poznawać kogoś nowego, owszem, miło nawiązywać nowe kontakty, zdobywać znajomych, kolegów, przyjaciół. Tak, Mesern także chciała kogoś poznać, z kimś się zaprzyjaźnić, no, ale nie umiała, była bardzo nieśmiała, przez co dukała, jąkała się, zarumieniała się, a owe rzeczy większość ludzi wkurzały, więc takim oto sposobem niezdara przyjaciół nie miała i nie ma.
- J-jestem Mesern, m-miło mi. - Wydusiła z siebie, była bardzo nieśmiała, co było jej wadą, no nic, trzeba jakoś żyć, nawet gdybyśmy mieli wszystkie możliwe wady, nieprawdaż?
 
     
Eliot 
Żywiołak


Imię: Eliot
Nazwisko: Toulson
Wiek: 18
Klasa: III
Moc: Żywiołak lodu
Ubiór: czarne glany, oliwkowe bojówki, czarna bokserka, szara bluza z kapturem i kieszenią na brzuchu
Orientacja: biseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/eliot-vt90.htm#102
Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-06, 19:17   

Aww, urzekła mnie jej nieśmiałość. Zdawała się być jeszcze bardziej ostrożna i delikatna, niż ja, kiedy nie jestem w tak bojowym nastroju. W każdym razie, to dość miłe, poznać kogoś podobnego do mnie i na dodatek nie otoczonego całym tłumem ludzi. Takie grupy zawsze na swój sposób sprawiały dla mnie wrażenie zamkniętych i nawet się do nich nie zbliżałem.
- Cała przyjemność po mojej stronie - uśmiechnąłem się do dziewczyny, wyciągając do niej rękę. Nie mogliśmy zostać tu zbyt długo, tamta banda mogła zgłosić Mesern w każdej chwili organizacji, na którą nie chcielibyśmy się natknąć. Machnąłem dłonią i zmieniłem kałużę oraz lodową mini-rzeźbę w płatki śniegu, które szybko rozniósł jesienny wiatr. Lepiej nie zostawiać żadnych śladów naszej działalności. - Chodź, przejdziemy się. Gdzie chciałabyś iść?
_________________
tsubasa torawarete mo
 
 
     
Mesern
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-06, 20:44   

Mesern wstała za nim, była bardzo nim oczarowana, w większości relacjach właśnie po przedstawieniu się Mes ludzie mówili "Aha, spoko, wiesz, zostawiłam/łem żelazko na gazie, spadam!" i sobie uciekali, nigdy już oczywiście nie wrócili... On był inny, bardziej otwarty na nią, życzliwy, miły.
- C-cóż, słyszałam, że na drugim końcu tego parku znajduje się c-ciekawa altanka. - Zaproponowała. Na pewno dresom, ani organizacji nie przyjdzie do głowy, że Magiczni uciekną nie bardzo daleko, ale średnio daleko, czy jakoś tak. Zawsze podejrzewają, że tak uzdolnieni ludzie uciekają zawsze daleko, bądź zostają w tym samym, określonym miejscu, czy to nie dziwne?
 
     
Eliot 
Żywiołak


Imię: Eliot
Nazwisko: Toulson
Wiek: 18
Klasa: III
Moc: Żywiołak lodu
Ubiór: czarne glany, oliwkowe bojówki, czarna bokserka, szara bluza z kapturem i kieszenią na brzuchu
Orientacja: biseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/eliot-vt90.htm#102
Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-06, 21:47   

Otoczyłem dziewczynę ramieniem w przyjacielski sposób, żeby pokazać, że jestem i nigdzie się nie wybieram, a przynajmniej nie w tej chwili. Po takiej akcji pewnie potrzebowała wsparcia, zwłaszcza, że wyglądała na osobę, która nie jest zbyt pewna siebie. Nieśmiały Magiczny... Haha! Kto by pomyślał, że jest ktoś jeszcze oprócz mnie. Ruszyłem powoli w stronę altanek, rozcierając ramię dziewczyny dłonią. Była przyjemnie ciepła, a ja, z uwagi na naturę mojej mocy, miałem wiecznie zimne ręce. Spojrzałem na Mesern.
- To co, prowadź - uśmiechnąłem się ciepło. - Swoją drogą, czy my się przypadkiem nie widzieliśmy w szkole?
_________________
tsubasa torawarete mo
 
 
     
Mesern
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-07, 13:28   

Na jego gest znów się zarumieniła, dawno jej ktoś tak nie traktował, zaraz, czy ja już o tym nie wspominałam? Mniejsza! Dziewczyna zaczęła więc iść w stronę altanki. Była bardzo szczęśliwa, że w końcu udało jej się kogoś poznać, kogoś, kto nie ucieknie od niej z byle powodu. Faktycznie, teraz już pamięta, Eliot najprawdopodobniej uczęszcza z nią do klasy, co jest teraz dlań wielkim plusem, będzie mieć kogoś, kto nie da jej pobić!
- T-tak, j-jeżeli chodzisz do III klasy, to ch-chyba jesteśmy razem w jednej k-klasie. - Odpowiedziała.
 
     
Eliot 
Żywiołak


Imię: Eliot
Nazwisko: Toulson
Wiek: 18
Klasa: III
Moc: Żywiołak lodu
Ubiór: czarne glany, oliwkowe bojówki, czarna bokserka, szara bluza z kapturem i kieszenią na brzuchu
Orientacja: biseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/eliot-vt90.htm#102
Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 22
Wysłany: 2013-12-07, 18:15   

- No proszę - zdziwiłem się. Nigdy wcześniej nie zwróciłem na nią specjalnej uwagi, może dlatego, że ona tak jak i ja nie lubiła się rzucać w oczy? W sumie niezbyt mnie to zaskoczyło. Sprawiała wrażenie osoby, która gdyby nie moc, zginęłaby w tłumie. - Przynajmniej teraz nie będziemy spędzać przerw samotnie - uśmiechnąłem się do niej, żeby dodać jej otuchy. Sam nie miałem zbyt wielu znajomych w szkole, dlatego w ławce siedziałem zawsze sam, a przerwy spędzałem oglądając podwórko szkolne z dachu, samotnie. Przynajmniej w ten sposób nigdy nie wpakowałem się w żadne kłopoty. Szedłem wolno, nadal trzymając dziewczynę przy sobie. Jej towarzystwo dodawało mi otuchy, a na dodatek była taka urocza...

/altanka? :)
_________________
tsubasa torawarete mo
 
 
     
Mesern
[Usunięty]

Wysłany: 2013-12-07, 20:49   

Szła równo z nim uśmiechając się lekko do niego, rumieniec nie znikał jej z twarzy i chyba tak szybko nie zniknie. Na wieść o przerwach uśmiechnęła się szerzej. Czuła w sobie tysiące płomyczków i motylków, oczywiście w przenośni, ona nie miała w brzuchu motyli, nie jadała przecież mięs, ani ryb... Ale czy motyle to aby na pewno mięso? A może roślina? Nie, rośliną być nie może, bo się dosyć szybko porusza... Ale rosiczka jest rośliną, a jej płaty zamykają się stosunkowo szybko, na pewno szybciej od ruchów ślimaka, który jest zwierzęciem, a może owadem? Albo i on też jest rośliną?! Ludzie co się w tym świecie dzieje, oni są ludźmi w parku, a ja coś o owado-roślino-zwierzętach piszę! Tak więc powracając do tematu oboje są w parku, ale rym, no, ale już opuścili to miejsce i znając życie są już przy altance.

/z.t/
 
     
Kira 
Dragonborn?


Imię: Kira
Nazwisko: Aisaka
Pseudonim: Kir, Kiruś...a mówcie jak chcecie
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: Telefon, potrfel
Moc: Zmiennokształtna-Im a motherfucking dragon
Ubiór: Zwiewna sukienka na ramiączka w kolorze kremowym, baleriny na obcasie w tym samym kolorze
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, mała blizna na policzku
Orientacja: Hetero
Multikonto: Arin
Dołączyła: 07 Maj 2014
Posty: 91
Wysłany: 2014-05-13, 20:02   

Dopiero teraz Kira odczuła brak przedmiotu, bez którego zazwyczaj nie ruszała się z domu - słuchawek. Te już dawno wylądowały w koszu na śmieci.
Zerknęła na zegarek. dochodziła 01:00 w nocy. Choć przyjemne dla oka lekko pomarańczowe światła latarni dobrze oświetlały deptak, reszta parku wydawała się wyjątkowo ciemna.

-Jak tylko wejdę do domu zaparzę sobie potężna herbatę. I to z prądem - zaczęła rozmowę z Kizuno
-Niewiele mi to mówi, gdyż nigdy nie miałem w ustach herbaty. Pewnie dlatego nie podzielam entuzjazmu - odparł smok w sposób, który wskazywał na jego chęć drażnienia się z dziewczyną.
-Cóż, widzę, że jako smok, niby tak mądre stworzenie, jesteś mocno ograniczony - zaśmiała się w odpowiedzi Kira.
-Wciąż mniej ograniczony od twoich umiejętności poznania się na drugim człowieku - odpowiedział Kizuno złośliwie.

Przypomniało jej się całe zajście w pubie. Lekko posmutniała. Tak, zdecydowanie zbyt łatwo ufała ludziom. Pokładała w nich jakieś zadzieje, oczekiwania, a wtedy BAM - i wszystko się rozpieprzało.

-Kira...ktoś tu jest. Uważaj - powiedział nagle Kizuno, w jego głowie dziewczyna wyczuwała powagę. To już nie były zaczepki.

Nagle faktycznie - ktoś wyszedł jej na przeciw. Zdecydowanie mężczyzna - widać to było po mocnej budowie ciała. Był dość wysoki. Szybkim krokiem zbliżał się do Kiry.
Dziewczyna postanowiła to zignorować i iść dalej przed siebie. Niestety, plan się nie udał.
Mężczyzna mijając ją, szturchnął ją ramieniem. Kira miała nadzieję, że mimo tego uda jej się przejść bez żadnej konfrontacji. Myliła się.

No no no, co o tej porze robi tutaj samotna panienka? Czy nie powinnaś być już dawno w domu? - zabrzmiał szyderczo głos za jej plecami.
Kira zatrzymała się. Odwróciła głowę i wypaliła bez emocji:
-Dzięki za troskę, ale to nie twoja sprawa.
Gdy zwróciła się we wcześniej obranym kierunku, zauważyła, że tuż przed nią stoi kolejny mężczyzna. Sporo wyższy od poprzedniego.
-W dodatku chamska! Mama nie nauczyła cię, jak zwracać się do starszych? - zapytał, po czym uśmiechnął się złowieszczo. Kirę przeszły ciarki, lecz starała się nie okazywać po sobie strachu.

Nagle dostrzegła, że ta dwójka przyprowadziła kolegów. Rozejrzała się powoli. Z jednej strony dwóch, z drugiej trzech. Z naprzeciwka jeden, z tyłu też jeden.

-Nie wstyd wam? Potrzeba was aż siedmiu, by zaczepić taką małą dziewczynkę? - zapytała szyderczo, jednak z jej oczu bił potężny chłód.
Wtedy przekonała się, że nie opłaca się zadzierać z głupszymi od siebie.

Jeden z napastników wymierzył jej silny cios pięścią w twarz. Kira jęknęła cicho i upadła na ziemię. Dotknęła policzka. Zęby były całe, jednak policzek bolał niemiłosiernie.

-Nie zamierzam się z tobą tu droczyć, szmato - mruknął mężczyzna, który wymierzył cios.
Wszyscy byli od niej sporo wyżsi i dużo mocniej zbudowani. Większość miała na sobie kaptury, dlatego nie mogła dostrzec ich twarzy.

-Kizuno...co powinnam...czy powinnam...
-Teraz za późno na uciekanie. Zdecyduj. Możesz liczyć na to, że dadzą ci spokój, albo przemień się i uciekaj. Wtedy możesz się nawet z nimi bić. W postaci smoka nie dadzą ci rady. Ale to niesie za sobą ogromne ryzyko - odpowiedział smok. W jego głowie dało się wyczuć napiętą atmosferę sytuacji.

-To jak koledzy, jak zamierzamy ukarać koleżankę za bycie miejscową zdzirą? - zapytał jeden z oprychów pozostałych.

Kira nadal leżała na ziemi i obserwowała ich wszystkich. Mimo bólu i strachu w sercu, jej oczy wciąż ziały chłodem i złością.
_________________
 
 
     
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-13, 21:26   

Pierwszy wdech dymu tytoniowego przyniósł mu spokój, jak zawsze. Uwielbiał to uczucie, choć do prawdziwego szczęścia brakowało mu jeszcze z 2 promili we krwi. Nie, nie miał prawa narzekać. Cisza, błoga cisza, tak nieporównywalna z gwarem obecnym w klubie. Oddychał spokojnie, rozkoszując się każdym zaciągnięciem. Tak, od niepamiętnych czasów wróci do domu w nocy zupełnie trzeźwy. Ale to już była zdecydowanie ta pora.
Aż wbrew chęciom przypomniało mu się, jak wracał w opłakanym stanie, usiłując otworzyć cicho drzwi i stąpać na palcach, aby nie obudzić Pallade. Och, wiecznie ją budził. Powtarzał sobie – „bądź jak ninja!”, ale kończyło się to z odwrotnym skutkiem, no chyba, że planował być ninją upośledzonym ruchowo, wtedy wszystko by się zgadzało. I co było w tym najlepsze (ale i wzbudzało w nim najwięcej żalu)? Siostra nigdy jeszcze nie zrobiła mu wykładu na ten temat, zawsze szanowała jego wybory, nie zależnie od tego, co czynił. Czasami potrzebował nagany, przecież chciał być dla niej jak najlepszy… Pallade przeciwko całej logice zamiast wyrzucenia pijanego brata z domu, kładła go do łóżka i parzyła herbatę, aby skutki picia były jak najmniej odczuwalne następnego dnia. Nie zasługiwał na nią, w żadnym stopniu. Była aniołem w ludzkiej skórze, któremu nie potrafił się odpłacić, niezależnie od tego, jak bardzo by się nie starał.
Uśmiechnął się sam do siebie, właściwie jak zwykle, gdy zdarzało mu się o niej wspominać. Szedł wolnym krokiem, nie czując potrzeby spieszenia się, mimo że jutro czekał go kolejny dzień w pracy. Wrócił mu dobry humor. Czy jednak na długo? Z rozmyślań wyrwały go odgłosy, w zasadzie charakterystyczne dla tej pory dnia, więc nie przejął się nimi specjalnie, ale od tej pory zachował czujność. Szedł dalej, nie chcąc ingerować w sprawy głośnych gówniarzy. Zbliżał się do źródła dźwięku, nie spuszczając wzroku, ale też nie wychodząc im totalnie naprzeciw. Po co miałby kusić los?
A tam, grupka wyrostków, przeszedł wzdłuż ławek, niezauważony. Nie interesował się, co wyprawiają, czy popili i bija się między sobą, czy jeszcze coś innego… Rzucił im ostanie spojrzenie, chcąc wychodzić już na ulicę. O, faktycznie się bil, ha! Chwila…
Co…? Co ona tam robiła? Białowłosa, Kira, zwał jak zwał, dziewczyna, która zdążył wyrzucić już z głowy, znów do niej wróciła, tym razem w wielkim stylu. Miał jeszcze okazję pójść dalej, zostawić ją na pastwę tych ludzi, którzy bóg wie, co chcą z nią zrobić… Jego namysł nie trwał nawet sekundy, absolutnie nie zwykł myśleć racjonalnie w takich sprawach.
Nie rzucił się do biegu, całkiem spokojnym, ale przyspieszonym marszem ruszył w stronę całego zamieszania. Wyglądał na prawie opanowanego, zdradzić mogłyby go tylko oczy ciskające niemalże gromy i zaciśnięte silnie szczęki, jednak co się działo wewnątrz niego… Ciężko opisać podobną wściekłość, ogarniającą go w jednej chwili.
Zaszedł jednego od tyłu i nim którykolwiek z kolegów zdążył ostrzec wyrostka, zabierającego się do skopania dziewczyny winnej temu, że pojawiła się w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiedniej porze, zebrał wszystkie siły i szarpnął go za fraki, w taki sposób, że ten wylądował plecami na betonie, w następnej kolejności wydając z siebie setkę bluzgów.
- Jeśli szukasz dla siebie przeciwnika godniejszego od nastolatki, spróbuj ze mną, frajerze! – Niemalże wywarczał przez zaciśnięte zęby, do mężczyzny, który uderzył Kirę jako pierwszy. Oczywiście nie czekał na jego odpowiedź, nie zamierzał walczyć honorowo, na pewno nie z nimi. Bez zbędnych ceregieli, jeszcze nim cała grupka zdążyła przyjąć do wiadomości, że zupełnie sam Nikiel nie żartuje, sprzedał mu prawego sierpowego, wprost w nos, mniej więcej tam gdzie planował. Nawet nie poczuł bólu na zaciśniętej pięści, poziom adrenaliny skutecznie pozwolił mu o nim zapomnieć. Pierwsze oszołomienie prędko minęło, reszta przestała stać bezczynnie, zaczęło się od szarpaniny. Nie, nie miał najmniejszych szans w tej chmarze, a bójki, których uczestnikiem bywał często w barach niewiele mu się teraz przydały.
Pierwszy cios w brzuch przyjął bez większej rozpaczy, ale to nie wróżyło nic dobrego. Bił, kopał, gdzie tylko popadło, a gdy straci resztki godności, zacznie gryźć i pluć, jeśli tylko starczy mu sił. Szczerze żałował, że jego broń została w pracy, inaczej z pewnością nie wahałby się chociażby ich przestraszyć. Czuł jak dwóch chwyta go za ramiona w żelazny uścisk, z którego jak ryba na powierzchni, rozpaczliwie próbował się wyrwać.
Cholera, znów pierścionek na palcach. Czuł jak zwykłe uderzenie niemalże ora mu policzek do krwi. Ależ to był dopiero początek, Nikiel. Nie myśl sobie, że od tego momentu będą bardziej łaskawi…
- Wy skurwysyny… - Wychrypiał, ledwo co łapiąc oddech, nie przestając się szarpać, mimo że z tą ilością było to zwyczajnie bezcelowe.
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xand created by spleen modified v0.3 by warna

BFF

Partnerzy
Topki
KLIKAMY TOPKI!!!

Najlepsze fora PBF w sieci! Ranking Fabularnych For RPG! The Best Of PBF - Play By Forum Toplista~**~BEST PBF - najlepsze polskie pbf rpg.: ANIME TOP100 :. Toplista gier - RPG, MMORPG, Fantasy, Gry OnlineToplista gier PBFI love PBFOficjalna toplista czARTaToplista Anime
Toplista Anime StrefaHalo PBFToplista stron Anime&Manga Najlepsze fora PBF i RPG w sieci!!
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 10