My secret Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala nr 128
Autor Wiadomość
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-17, 00:59   Sala nr 128


Sala, jak setka innych w szpitalu. Ponura, chociaż czysta i zadbana, to wcale nie kojarzy się dobrze. Bez zbędnych ozdób, aby pacjenci przypadkiem nie poczuli się jak w domu, z jednym samotnym łóżkiem przy ścianie. Ani szarozielone ściany, ani surowy wystrój nie zachęcają do chorowania, a tym bardziej to powrotu do owego miejsca.
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-17, 01:01   

Nie był pocieszony, doprawdy. Zamknęli go w ciasnym pomieszczeniu, rozkazując czekać na wyniki prześwietlenia. Po co, Nikiel pojęcia nie miał. Aby się dowiedzieć, że ma połamane żebra? Wiedział o tym doskonale i bez głupich rentgenów. Wędrował od jednego końca sali, do drugiego, wykonujący chyba tysięczne okrążenie. Jeśli chcieli go zabić, to był to plan idealny, bo zamiast odpoczywać, niemal nim rzucało.
W zamkniętej na klucz sali szpitalnej (Nikiel sprawiał problemy wychowawcze) znajdowały się kwiaty od kolegów z pracy. Doprawdy, kwiaty. Mężczyzna nie wiedział, czy to jakiś żart, czy może kpina. Przynajmniej z urlopem problemu nie było, jeszcze tego by brakowało. Poza białymi tulipanami na szafce szpitalnej leżał talerz domowej roboty ryżowych kulek z nadzieniem, a właściwie ich resztek. Pallade, w przeciwieństwie do reszty tego świata wiedziała, czego mu w rzeczywistości potrzeba.
Czuł się już dobrze. Na tyle dobrze, aby wrócić do domu w podskokach. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego trzymają go tu na siłę. Przez parę siniaków, zadrapań? Z coraz większą nadzieją spoglądał na okno. Co z tego, że był na pierwszym piętrze. Jeszcze jedna pielęgniarka, nakazująca mu odpoczywać w łóżku, a naprawdę to zrobi, co z tego, że prawdopodobnie połamie sobie w dodatku nogi.
Rozejrzał się po pomieszczeniu setny raz tego dnia. Puste ściany, jakikolwiek brak rozrywki. Chyba naprawdę pozostał mu tylko sen. Chyba, że… Skoro miał już milion godzin czasu wolnego, to może chociaż poćwiczy. Poprawił swoją opaskę elastyczną pod koszulką, położył się na ziemi i układając dłonie równolegle do siebie, zaczął robić pompki. „O, nie jest tak źle” – sam się zdziwił, doprawdy. Proszki przeciwbólowe zrobiły swoje, nie czuł żadnego szarpania w płucach!
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Kira 
Dragonborn?


Imię: Kira
Nazwisko: Aisaka
Pseudonim: Kir, Kiruś...a mówcie jak chcecie
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: Telefon, potrfel
Moc: Zmiennokształtna-Im a motherfucking dragon
Ubiór: Zwiewna sukienka na ramiączka w kolorze kremowym, baleriny na obcasie w tym samym kolorze
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, mała blizna na policzku
Orientacja: Hetero
Multikonto: Arin
Dołączyła: 07 Maj 2014
Posty: 91
Wysłany: 2014-05-17, 10:24   

Kira nie miała pojęcia, co mogło ją do tego podkusić.
Zawsze winę można zwalić na sumienie.

-Powiedz mi, po co to robisz? Pewnie on cie nawet nie chce widzieć
- argumentował Kizuno wyraźnie już zmęczony odradzaniem jej pójścia do szpitala
-Hm...pomyślmy...nie wiem. Szczerze. Wiesz że nie potrafiłabym cie okłamać - powiedziała Kira, w ostatnim zdaniu wyrażając udawaną troskę.
Smok nic już nie odpowiedział. Zaklął po cichu i postanowił się nie odzywać.
Na razie.

Szpital był całkiem spory, jak na stosunkowo niewielkie rozmiary miasteczka. W środku wyglądał całkiem nowocześnie, ale też...jakby surowo. Już po chwili przebywania w nim Kira poczuła się nieswojo.

Podeszła do recepcji, by zapytać się, do której sali powinna się udać. Nie uśmiechało jej się szukanie Nikiela w każdej po kolei.
Pani siedząca za ladą wydawała się całkiem miła. W służbie zdrowia? Aż nie możliwe.

-Dzień dobry...czy mogłaby mi pani powiedzieć, w której sali leży Nikiel... - nie dokończyła, gdyż dopiero teraz przypomniała sobie, że nie zna jego nazwiska. Pięknie. Dziewczynie zaczynało być żal samej siebie.
-Witam...ah, to ten... - twarz panie recepcjonistki przybrała dziwny wyraz. Trochę strachu, trochę niechęci, trochę...no cóż. Nie był to uśmiech - sala 128, pierwsze piętro - dokończyła i choć widać było, że sili się na uśmiech, nie dała rady przywdziać go na usta.
-Dziękuję - odpowiedziała Kira i udała się schodami na wspomniane pierwsze piętro.

Ciekawiło ją, co było powodem reakcji pani z recepcji. Czyży...Nikiel zachowywał się jak totalny buc? Nie byłby to niespodzianka, jednak pewnym usprawiedliwieniem mogło być przebywanie w tym miejscu - im dłużej Kira była w szpitalu, tym bardziej on ją przytłaczał.

-Mi też nie podoba się to miejsce. Dlatego błagam cię, nie wpadaj na żadne durne pomysły, by tu nie trafić - burknął Kizuno.
Ta...musiała przyznać mu trochę racji.


Stanęła w końcu przed drzwiami ze złotym numerkiem 128. Zapukała lekko, jednak nie usłyszała odpowiedzi. Postanowiła jednak mimo wszystko wejść. Nacisnęła lekko klamkę i...drzwi były zamknięte.
Dziwne. Czyżby pani w recepcji źle ja poinformowała?
Kira nie zdążyła się nad tym dobrze zastanowić, gdy zobaczyła tą samą kobietę idącą w jej kierunku.

-Przepraszam panią bardzo, zapomniałabym - powiedziała wręczając jej klucz - ze...ze względów bezpieczeństwa, pacjent musi być pod kluczem - powiedziała i zniknęła mniej więcej tak szybko jak się pojawiła.

Pacjent...pod...kluczem?
Dziewczyna omal nie wybuchnęła śmiechem na cały szpital. Serio? Sprawiał jakieś problemy wychowawcze i musieli go zamknąć na klucz? Było aż tak źle? Tego się nie spodziewała.
Nie mogąc ukryć uśmiechu, przekręciła klucz w zamku.

Jej oczom ukazał się Nikiel... robiący pompki. Czy to były te problemy wychowawcze? Jeżeli tak, to szpital miał najwyraźniej kiepski personel, by nie umieć sobie poradzić z facetem, który...no cóż.
Może miał w sobie pokłady niewykorzystanej energii?
A może zwariował przez klimat tego miejsca.
Obie możliwości były całkiem prawdopodobne.

Kira przez chwilę przyglądała mu się w milczeniu. Chyba nie usłyszał, jak weszła. Już go nic nie bolało? Pewnie nafaszerowali go prochami przeciwbólowymi.
Uśmiechnęła się pod nosem.

-No no...widzę, że nie dostarczają ci tu żadnych rozrywek, prawda?
- zapytała z uśmiechem. Ciekawe, czy wygoni ją z sali?
Zamknęła za sobą drzwi i znowu zwróciła się do mężczyzny.
-Hej. Jak się czujesz? Mam nadzieję, że lepiej niż wczoraj - powiedziała posyłając Nikielowi delikatny uśmiech.
_________________
 
 
     
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-17, 13:43   

Nie dotarł wcale to żadnego powalającego wyniku, ale to może lepiej dla jego bezpieczeństwa. Zgrzał się lekko, nie słysząc nawet, gdy dobijano się do jego drzwi. Cóż i tak nic na to by nie poradził, ale przynajmniej by odpukał, niech ma chociaż tyle zabawy. Właśnie się podnosił, gdy poczuł na swojej twarzy łagodny powiew, spowodowany otwierającymi się drzwiami. Podniósł głowę, nie wierząc w to, co widzi. Spodziewał się każdego, tylko nie jej. Chociaż nie mógł powiedzieć, że cicho nie liczy na to spotkanie.
- Jesteś. – Przywitał ją tym dziwacznym słowem, jakby chcąc uświadomić samego siebie, że to co widzi jest prawdziwe. Nie powiedział już nic więcej, nie zdołał. Zza pleców dziewczyny pojawiła się kolejna osoba, która zdecydowała się korzystać z okazji i sprawdzić, czy jeszcze nie uciekł przez okno. Jego obecny wróg numer jeden, pielęgniarka. Od razu gdy go zobaczyła przyjęła nietęgi wyraz twarzy, a policzki lekko poczerwieniały jej ze złości.
- NO CZYŚ TY DO RESZTY ZGŁUPIAŁ!? – Ryknęła na niego po raz wtóry tego dnia. Kira mogłaby się zdziwić, że z większością pracownic tego szpitalu jest na „ty”. Zadziwiające było również to, ile siły było w tym drobnym ciałku starszej, trochę okrągłej kobiety. Podeszła do niego swoim kaczkowatym chodem i natychmiast szarpnęła go za ucho do góry. Cóż, Nikiel zbyt wielkiego wyboru nie miał, wstał i kierował się za jej dłonią.
- Au, au, kobieto! Tak się traktuje chorych?! – Również jej odwrzasnął, aż zauważył, że niektórzy zaglądali z ciekawością do jego pokoju zza otwartych drzwi. Usadziła go na łóżku, łaskawie w pozycji siedzącej.
- Chorych! – Prychnęła, powtarzając po nim. – Klnę się na wszystkich bogów, że jeszcze jeden taki numer i przywiążemy cię do łóżka! – Ona również, jak Nikiel nie przejmowała się wzrokiem ciekawskich. Mimo wszystko, mężczyzna odczuwał do niej sympatię i tylko z tego powodu się zamknął. Miał wrażenie, że kobiecina jest dobrą matką.
- Panienko, proszę zamknąć drzwi i pilnować klucza jak oka w głowie. – Zwróciła się do białowłosej, wstając. Dała jej łagodną sugestię, do czego zdolny był owy pacjent, aby wyrwać się z tego miejsca. W końcu puściła ucho Nikiela, wychodząc z sali. Odetchnął lekko, wracając wzrokiem do dziewczyny.
- Widzisz dbają tu o mnie. Niczego mi nie brakuje, jestem okazem zdrowia… Tylko wyglądam źle. – Odparł z lekką ironią. Co do wyglądu miał rację, jego rany w końcu zmieniły barwę z zaczerwienionej na siną. Na jego twarzy widniały dwa siniaki, parę ran, ale większość znajdowała się pod ubraniem. – A ty? Jak się czujesz po wczorajszym? I co wpadło ci do głowy, aby mnie odwiedzić…? – Cieszył się, że nie jest sam, ale to nie było dla niego zbyt logiczne zachowanie. Naprawdę, musi z nią porozmawiać, korzystać z okazji, zanim znów mu ucieknie.
Ale kiedy… on tak bardzo nie chciał. Tyle rzeczy na raz zaczęło go kusić. Wszystko, byleby nie rozmowa. Do myśli przywołał ich pożegnanie, zastanawiał się, czy nie powinien się zrewanżować. I to było lepsze od rozmowy.
Spojrzał na nią, zastanawiając się, czy zechce mu pomóc w ucieczce z tego miejsca.
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Kira 
Dragonborn?


Imię: Kira
Nazwisko: Aisaka
Pseudonim: Kir, Kiruś...a mówcie jak chcecie
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: Telefon, potrfel
Moc: Zmiennokształtna-Im a motherfucking dragon
Ubiór: Zwiewna sukienka na ramiączka w kolorze kremowym, baleriny na obcasie w tym samym kolorze
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, mała blizna na policzku
Orientacja: Hetero
Multikonto: Arin
Dołączyła: 07 Maj 2014
Posty: 91
Wysłany: 2014-05-17, 17:27   

Obserwowała całe zajście z pielęgniarką nie mogąc wyjść z podziwu i ledwo powstrzymując śmiech.

Swoją drogą, kobiecina musiała być bardzo silna. Podniesienie Nikiela z ziemi za ucho wzbudzało w niej podziw.

-Tak, oczywiście - uśmiechnęła się do niej i odprowadziła ja wzrokiem, gdy ta opuszczała salę. Zerknęła na kluczyk w swojej dłoni.
Kto ma klucz ten ma władzę, czyż nie?
(MWAHAHAHAHAHAHAAH !!! <3)


Spojrzała na Nikiela. Wyglądał faktycznie lepiej niż wczoraj. Wciąż jednak widać było sine ślady po bijatyce na twarzy. Miała nadzieję, że nic go już nie boli.

-Widzę...okaz zdrowia i przykład wzorowego zachowania - uśmiechnęła się Kira.
Nieopodal łóżka stało krzesło w tym samym kolorze. Dziewczyna przysunęła je delikatnie w stronę pacjenta i usiadła na nim. Delikatny uśmiech nie znikał z jej twarzy, aż usłyszała pytanie, dlaczego właściwie tu przyszła.
Trochę się zmieszała. Pytanie jej nie uraziło, jednak zaczęła zastanawiać się nad odpowiedzią.
Właśnie, dlaczego postanowiła go odwiedzić?

-Wiesz...tak po prostu. Martwiłam się trochę o takiego jednego gamonia...no i jestem. A czuję się dobrze. Oprócz słuchania w domu wykładów w charakterze moralizatorsko - dydaktycznym od smoka, nie ucierpiałam zanadto
- powiedziała spokojnie, nie spuszczając oczu z Nikiela.

To w istocie była prawda - Kira martwiła się o niego. Poza tym, wyróżniał się z tłumu. Był pierwszą osobą, która powiedziała "dziękuję" po tym, jak jej pomogła.

-Jesteś okropna. Kiedyś mi za te wszystkie wykłady podziękujesz - burknął smok obrażony.

Kira zaśmiała się w duchu, gdyż wiedziała, że ten foch nie potrwa długo. Wystarczyło powiedzieć coś chociaż trochę wykraczającego poza jego ramy bezpieczeństwa.

-Czy mogę coś dla ciebie zrobić? Może coś ci przynieść? Korzystaj z swojego przywileju chorego i proś o wszystko. No, może bez przesady, w granicach normy
- posłała mu groźne spojrzenie na końcu, jednak po chwili znowu na jej twarzy zagościł lekki uśmiech.

Gdyby ona miała leżeć w takim miejscu, poprosiłaby o beczkę jakiegoś alkoholu. Najchętniej upiłaby się, by nie mieć świadomości, w jak okropnym miejscu musi być.
Sala tak jak cały budynek, mimo że wyglądała na schludną, sprawiała wrażenie nieprzyjemnej, trochę przypominała klatkę. Może to ten kolor ścian?
_________________
 
 
     
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-17, 19:46   

- Twój sarkazm był absolutnie zbędny. To oni mnie torturują i nie pozwalają wrócić do domu. – Odpowiedział natychmiast. Jeśli chodzi o drugą kwestie, miał wrażenie, że Pallade maczała w niej palce. Chyba nie chciała, aby wracał do domu w takim stanie.
Mniej więcej mógł się spodziewać, dlaczego tu jest, ale mimo wszystko chciał to usłyszeć. Chciał być pewny. Całkiem się ucieszył, do kiedy tylko nie zaczęła mówić o jakimś smoku. Drgnął lekko, odruchowo rozglądając się wkoło, po zupełnie pustym pokoju. Nie wiedział, co miała na myśli poprzez rozmowę ze smokiem, mógł tylko snuć domysły, bo pytać nie zamierzał.
- Prosiłem cie o coś, Kira. Nie mów o tym głośno. Nie masz pojęcia, jak prosto przechwycić taką informację. Ściany mają uszy, wszędzie. – Odparł ostrym tonem, nie rozumiejąc jej swobody. Najwyraźniej nie widziała, jak traktuje się schwytanych magicznych. Pewnie był kolejnym, który prawi jej kazania, zgadzając się pomimo chęci ze smokiem. – Właściwie to powinniśmy porozmawiać. Najlepiej teraz. – Dodał już spokojniej.
Dobrze, teraz tylko od czego by tu zacząć… „Słuchaj Kira, pewnie ci nie mówiłem, ale poluję na takich odmieńców, jak ty” – Zastanowił się, a owe zdanie było tak absurdalne, że aż się uśmiechnął. Przecież miał tyle czasu na namysły! Przed chwilą niemal umierał z nudów, a teraz potrzebował dodatkowych paru minut! Kolejne zdania dziewczyny były dla niego pewnego rodzaju wybawieniem od obowiązków.
- Wszystko-wszystko, mówisz? Hmm… wystarczyłoby mi stąd wyjść. Jeśli możesz to zapleć sobie warkocza i pozwól mi po nim zejść na parter. – Mówił śmiertelnie poważnym tonem. – Albo uprość mi sprawę i daj klucz. Może tym razem przedrę się przez monitoring niezauważony. – Dodał zaraz.
- Dobrze, koniec żartów. Naprawdę musimy porozmawiać. – Przerwał sam sobie, zbierając wszystkie siły i rozpoczynając nieuniknioną rozmowę. – Musisz wiedzieć o paru spawach. Po pierwsze… Jesteś prawdziwą kretynką, chociaż to szczegóły. Pakujesz się w kłopoty, jak mało kto, mimo że ostrzegałem cię, zaledwie parę godzin przed całym zajściem. Łazisz tam gdzie, nie powinnaś. O porach, w których powinnaś przeżywać najgłębszą fazę snu. Jednak najgorsze było to, że nie zwiałaś, kiedy miałaś okazję. Naprawdę… - Westchnął lekko. – Teraz chcę, abyś mi pomogła. Tak więc, Kira. Pytałaś się mnie, czy pracuję dla OWPM. Lepiej, żebyś dowiedziała się późno, niż później… Tak, zwykłem polować na magicznych. Mordować i niewolić. Cóż, to trochę niefortunne w obecnej sytuacji. – Zmusił się do beztroskiego głosu.
- Jednak patrz. Wcale nie próbuję cię zabić. Ręce mam tutaj, nawet nie mam gdzie ukryć broni. – Uniósł na moment obie dłonie. Faktycznie, pod koszulką i dresowymi spodniami wiele miejsca już nie miał. – I wiem, że chociaż potrafisz, ty również nie chcesz mnie skrzywdzić. Cudownie, nieprawdaż? – Zdobył się na uśmiech, krzywy, bo krzywy, ale zawsze. Chwila przerwy. Cóż, całkiem dobrze mu szło, mimo że chciał to ująć nieco inaczej.
- I tutaj potrzebuję twojej opinii, bo nie możemy tego ot tak zostawić. Pozwól, że przedstawię ci jak wygląda sytuacja. Zakładam, że nie orientujesz się w obyczajach tego miasteczka, bo widzę, że najchętniej to fruwałabyś po bułki do spożywczego na czarnych skrzydłach. – Wyraźnie ściszył głos. – Kira, takich jak ty się albo zabija, albo robi się na nich eksperymenty, co jest tylko gorsze. A takich, co złamią rozkaz? Zero szans na normalną przyszłość i godne życie, przynajmniej nie tutaj. Jeśli tylko nie gorzej. Powiedz mi, co powinniśmy zrobić? – Zatrzymał się na chwilę. Było mu wstyd, że pytał ją o zdanie. Sam powinien zdecydować w takich sytuacjach, przecież chodziło o niego. O niego i jego siostrę. Ich życie, nie jej. Ale to wszystko było tak podłe…
- Jeśli nigdy więcej cię nie spotkam, przysięgam, że zapomnę o twoim istnieniu. Nie wiem, jak masz na nazwisko. Nie wiem, gdzie mieszkasz. Dlatego odmówiłem, gdy mnie zapraszałaś po wszystkim. Nie chciałem decydować, nie ja powinienem. Kira, na tym etapie nie będzie żalu, co do pożegnań. – Nie śmiał już żartować. Właściwie to dawno nie wypowiedział tylu słów na raz w całkowitej powadze. Kiedyś musiało to nastąpić. Spojrzał jej smutno w oczy, ujmując delikatnie jedną z jej dłoni. – Powiedz mi, Kira.
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Kira 
Dragonborn?


Imię: Kira
Nazwisko: Aisaka
Pseudonim: Kir, Kiruś...a mówcie jak chcecie
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: Telefon, potrfel
Moc: Zmiennokształtna-Im a motherfucking dragon
Ubiór: Zwiewna sukienka na ramiączka w kolorze kremowym, baleriny na obcasie w tym samym kolorze
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, mała blizna na policzku
Orientacja: Hetero
Multikonto: Arin
Dołączyła: 07 Maj 2014
Posty: 91
Wysłany: 2014-05-18, 16:48   

Z każdym kolejnym słowem całe ciało Kiry zaczynało sztywnieć. Z jej twarzy stopniowo znikał uśmiech, aż jego miejsce zastąpiła maska przerażenia i smutku. Jej cera, która zwykła być blada, przybrała kolor bielszy niż jej włosy.
Ani trochę nie dodały jej otuchy słowa, w których Nikiel zapewniał, że nie chce jej zabić. Szczerze? Wolałaby, żeby to zrobił. Tu i teraz.
Do jej oczu napłynęły łzy, jednak dziewczyna robiła wszystko, by powstrzymać się od wybuchnięcia płaczem. Czuła się oszukana jak jeszcze nigdy wcześniej.
Mogła się tego spodziewać...dlaczego ten cholerny Kizuno zawsze musiał mieć w takich sprawach rację?

-Daj mi z nim porozmawiać - usłyszała nagle w swojej głowie.
-Nie, poczekaj chwilę - odpowiedziała mu, a jej głos był zupełnie wyprany z emocji.

Kira zamknęła na chwilę oczy. Uśmiechnęła się pod nosem. Dwie łzy spłynęły po jej policzkach. Gdy je otworzyła, obrzuciła Nikiela spojrzeniem które jednak nie wyrażało złości.

-Nie będzie żalu, mówisz... - zaczęła mówić cicho, pamiętając, że "ściany mają uszy" - jeżeli ty nie będziesz go czuł, to uwierz mi, że będę bardzo szczęśliwa. Jednak dla mnie... - urwała na chwilę. Przygryzła wargę i skierowała na chwilę swój wzrok gdzieś indziej - byłeś pierwszą osobą, która nie zaczęła wyzywać mnie od potworów, dziwaków. Pierwszą, która podziękowała mi za pomoc. Pierwszą, która nie próbowała uciekać, gdy zobaczyła mnie w postaci smoka. Ty widziałeś takich jak ja setki i szybko o mnie zapomnisz - ja o tobie nigdy.

Tak szczerych słów dziewczyna nie mówiła już dawno. Nie musiała już niczego ukrywać.

-Tak, jestem kretynką, masz rację. Zawsze się wpakuje w jakieś bagno. I chociaż smok, którego dusza znajduje się we mnie, zawsze mnie przed tym wszystkim przestrzega, ja przeważnie go nie słucham. Wiesz co? Wtedy w lesie, kiedy mnie przestraszyłeś...on mi powiedział, żebym nie zaczynała z tobą rozmowy i odeszła. A mimo to, postanowiłam inaczej i sama podjęłam decyzję.

-Kira...nie musisz mu tego mówić.
-Ale chcę. Chcę, żeby wiedział - odpowiedziała Kizuno spokojnie.

-Nie żałuje tej decyzji. Wiesz czemu? Bo chcę wreszcie poczuć się jak normalny człowiek. Normalna, zwykła osoba. Nie jak COŚ, tylko jak KTOŚ - mówiąc te słowa, w jej głosie wyczuwalny był gniew. Nie był jednak kierowany do Nikiela. Była wściekła na wszystkich, którzy widzieli w niej potwora.

-Powiedz mi...jaki jest sens istnienia OWPM? Jaki? Przecież...ja nigdy nikomu nie zrobiłam krzywdy. Nigdy nie miałam nawet takiego zamiaru. Magiczni, którzy korzystają ze swojej mocy by kogoś krzywdzić, powinni być stawiani przed sądem jako przestępcy, tak jak każdy. Dlaczego mam być traktowana jak oni? Na równi z nimi? To strasznie niesprawiedliwe. Ja...tylko...chcę... - Kira zamilkła, bowiem łzy mimo jej woli zaczęły spływać jej po twarzy. Nie zaczęła szlochać, ani nie popadła w histerię. Siedziała przy łóżku Nikiela milcząc, a z jej oczu lał się potok łez.

-Myślę, że w wielu przypadkach magicznych, to OWPM zamienia ich w potwory. Kreuje ich na bezdusznych skurwysynów, którzy tylko czekają, by pozabijać wszystkich dookoła. Jestem pewna, że wielu z nich uważa swoją moc za przekleństwo, nie za dar. Jeżeli tak bardzo chcą mnie złapać, mogę im na to pozwolić. Po tym, co widziałam w swoim życiu nie boję się śmierci. Boję się... - ponownie urwała. Zamknęła oczy i wzięła głęboki wdech. Miała ochotę wylecieć stąd gdzieś bardzo daleko.

-Samotności. Boję się zostać sama. Tego boję się bardziej niż najgorszych tortur, jakie ktokolwiek mógłby mi zgotować.

Opadła bezwładnie na krzesło. Z jej oczu przestały lecieć łzy.
Wlepiła wzrok w podłogę. Nie miała siły podnieść głowy.
Ściszyła znów głos i bez emocji powiedziała

-Co powinniśmy zrobić? Nie wiem Nikiel. Ja zrobię wszystko, byś ani ty, ani twoja rodzina nie zaznali konsekwencji, jaki mogą wyniknąć z naszej znajomości. Chociaż tyle mogę zrobić.

Nastała cisza. Oboje byli w nie najlepszych nastrojach. Ta cisza była okropna i przedłużała się w nieskończoność. Nawet Kizuno nie był w stanie nic powiedzieć.
_________________
 
 
     
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-18, 19:00   

Jemu też nie było wcale łatwo. Dobierał delikatne słowa, nie chcąc, aby poczuła się oszukania, ani przerażona. Nie udało się, najwyraźniej w żadnym stopniu. Zacisnął zęby. Wolał już zostać wyśmianym, aby nawet zarzucała mu, że jest tchórzem i jak pies robi, to co mu się rozkaże. Niestety, podeszła do sprawy równie poważnie, co on. Łzy dziewczyny w niczym mu nie pomagały. Coś wewnątrz mówiło mu, że powinien wygonić ją, zagrozić wydaniem, jeśli spotkają się jeszcze raz. Tylko dla jej własnego dobra. Nie mógł jednak zostawić tych słów bez odpowiedzi, ostatecznie też nie zdecydował się na nic. Kira wiedziała tyle, co on.
- Nie możesz oceniać człowieka po paru zamienionych zdaniach, po kilku żartach i wyjściu na drinka. Nie wiesz jak wygląda rzeczywistość i jak daleko od niej byłaś. Nie ufaj nawet najsłodszym ze słów. – Ostrzegł ją twardym, niemal rozkazującym tonem. Nie zamierzał jej kłamać i robić z siebie potwora, który od razu chciał wrzucić ją do izolatki, ale też nie idealizował. Gdyby trafiła na kogoś innego niż on, mogłoby nie skończyć się tak dobrze. Skąd wzięło się w nim tyle szczerości? Zwłaszcza, że nie szły za tym żadne korzyści? Sam nie wiedział. Lepiej było pokazać się ze złej strony, dla jej własnego bezpieczeństwa. Nadmierna ufność nie była zaletą w obecnych czasach.
- Rozumiem. Ale wtedy nie wiedziałaś, kim jestem. Oboje nie mieliśmy pojęcia. Nie można wiecznie siedzieć w swoich czterech ścianach, bez kontaktu z innymi, zwariowalibyśmy. Jednak ty… Ty dajesz zbyt wiele. Serce na tacy, łącznie z wypisanymi słabościami na rachunku. Przez podziękowanie, które wcale nie musiało być szczere!? – Musiał być twardy, nie mógł się złamać, do kiedy tylko dziewczyna nie pojmie, o co mu chodzi. Nie wszystkim należy się chwalić, a kłamstwa nie zawsze są złym rozwiązaniem. Przemilczeć, zbyć, zironizować. Dla świętego spokoju.
Padło pytanie, na które sam nie znał do końca odpowiedzi, mimo że zastanawiał się setki razy. On pracował tu wyłącznie dla pieniędzy, nie dla zemsty lub niechęci do magicznych, jak co niektórzy. Jaki był sens tego wszystkiego? Musiał podzielić się tym, co udało mu się odkryć do tej pory:
- Wierzę. Nie rozumiem tego do końca, a jednak wykonuję ich rozkazy, co do joty. Powiem ci, że o wiele łatwiej jest złamać żebra, niż cudze przeświadczenia. Nie wszystkich dotyczą zasady moralne, a taka moc, użyta przez nieodpowiednie ręce zazwyczaj kończy się śmiercią niewinnych. Przez pojedyncze jednostki stereotypy utwardzają się, wzajemna nienawiść tworzy krąg, którego w tym momencie przerwać się nie da. Pech chciał, że znalazłaś się pośród całej wojny, biorąc w niej udział mimo chęci. Nie było i nie będzie w tej kwestii sprawiedliwości. – Przerwał na chwilę, biorąc głębszy oddech. – A co ty im uczyniłaś? Dlaczego poluje się na niewinne niczego nastolatki, które pragną jedynie normalności? Pomyśl. Jesteś zbyt potężna. Możesz kogoś skrzywdzić mimowolnie. Nie musiałaś się zbytnio namęczyć, aby sprzątnąć z powierzchni ziemi paru wyrostków. A gdy ogarnie cię prawdziwy szał? Mogę się mylić, ale wiem tyle, że nie wszystkie emocje można kontrolować.
Tym razem nie przytulił jej do siebie, nie drgnął nawet. Nie miał zamiaru jej przerywać, najpierw musieli coś ustalić, cokolwiek by to nie było. Liczył jednak cicho, że wypłacze wszystkie łzy, jakie tylko miała i wróci do normalności. Trzymał stale jej dłoń, jakby to miało w czymś pomóc. Musiał być okropnym mężczyzną, skoro już kolejne spotkanie doprowadza ją do łez, nieprawdaż?
- Nie, Kira. Nie wiesz, co mówisz. Lepsze jest najpodlejsze życie, byleby trwało. Dziewczyno… Nie, nie waż się tak nawet myśleć. – Tym razem podniósł głos, a żal zastąpiła powoli ogarniająca go wściekłość. Niestety, akurat o tym wiedział zbyt wiele. Nie zamierzał przyznawać się do niczego, to nie była odpowiednia chwila. Trochę bolało go, że nie mógł jej obiecać wierności i zostania z nią. Chciał pomóc białowłosej, ale nie ośmielił się wystawiać jej dobro ponad dobro Pallade.
- Powiedzmy, że nic nie zrobimy z naszą wiedzą. Będziemy żyli, jak uprzednio, z taką różnicą, że nasze drogi się złączą – raz, może jeszcze wiele razy. Nie będziesz ze mną bezpieczna. Może nie jestem tak silny, jak ty. I ja nie mogę ci obiecać, że pewnego dnia nie złamię się i nie doniosę o twoim istnieniu. – Po raz kolejny próbował ją przestraszyć, zniechęcić. Jego głos był ciągle twardy, nie zadrżał ani razu. Musiał być pewny, jak nigdy wcześniej. Chodziło tu o kolejne życie ludzkie, nie tylko jej. A to nie miało ceny, musiał się dobrze zastanowić, zanim wydał wyrok.
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Kira 
Dragonborn?


Imię: Kira
Nazwisko: Aisaka
Pseudonim: Kir, Kiruś...a mówcie jak chcecie
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: Telefon, potrfel
Moc: Zmiennokształtna-Im a motherfucking dragon
Ubiór: Zwiewna sukienka na ramiączka w kolorze kremowym, baleriny na obcasie w tym samym kolorze
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, mała blizna na policzku
Orientacja: Hetero
Multikonto: Arin
Dołączyła: 07 Maj 2014
Posty: 91
Wysłany: 2014-05-18, 20:05   

-Widzisz? Nawet on to widzi. Zbyt łatwo ufasz ludziom Kira. To cię może zabić. Niewiele brakowało. Możesz mu powiedzieć, że przyznaję mu rację - powiedział Kizuno z troską.

Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem.
-Spokojnie, jeżeli chodzi o moją moc możesz być spokojny. Nie może ona na mnie zadziałać w żaden negatywny sposób, dlatego nie przestanę odróżniać przyjaciół od wrogów. Kizuno każe ci powiedzieć, że podziela twoja zdanie. Zawsze...zawsze zbyt łatwo ufałam ludziom. Po prostu lubię mieć towarzystwo, a od pięciu lat nie miałam go wcale. Trzymałam się na uboczu, bojąc się, że sekret się wyda, z resztą... - urwała na chwilę.
Przed oczami znowu zobaczyła twarz umierającego brata. mrugnęła szybko, by odgonić złe wspomnienia. Prawda jest taka, że bała się, że jeżeli ktoś nie jest zagrożeniem dla niej, ona może być dla kogoś. Nie zamierzała jednak się z tego zwierzać.

-Nie ważne. Szkoda, że w moje zapewnienia odnośnie mocy nie uwierzy nikt z OWPM
- dodała po chwili.
Fakt, nie uwierzyłby jej nikt. Zabiliby ją dla zasady. Kolejny magiczny - trzeba zrobić z nim porządek.
A gdyby tak...wypowiedzieć im wojnę? Nie...idea pomysłu nie jest taka zła, gdyby nie fakt, że przez takie potyczki mogliby ucierpieć niewinni ludzie. Z resztą, nie mogłaby walczyć sama. Ktoś musiałby się do niej przyłączyć. Tylko kto by tego chciał?

Zwróciła uwagę na fakt, iż Nikiel wciąż trzymał jej dłoń. Dziwny facet...
Kira nie potrafiła do końca go rozgryźć i strasznie ją to drażniło. Być może to przez jej niepokonaną wiarę w ludzi i w to, że nie ma ludzi całkowicie złych.
Odebrała ten gest miło, choć z dystansem. Teraz nie miała nawet pewność, czy jego podziękowania, gdy mu pomogła były szczere. Zasmuciło ją to trochę, jednak nie dała tego po sobie poznać.
I wtedy Nikiel wspomniał o życiu. Nawet najpodlejszym, byleby trwało. Ona i tak czuła się wystarczająco podle - cały czas obwiniała się za śmierć brata. Tuż po tym zdarzeniu Kizuno musiał długo ją przekonywać, że odbieranie sobie życia niczego nie załatwi, chociaż Kira niejednokrotnie miała na to ochotę.

-Wiesz...czasem i tak czuje się podle, że żyję. Jeżeli miałabym oddać moje życie po to, by komuś nie zrobić krzywdy, to myślę, że byłaby gotowa to zrobić. Każdy chce żyć, to pewne. Jeżeli jednak miałabym komuś pomóc...Nie mam rodziny. Jestem sama. Od kilku lat ciężko wychodzi mi nawiązywanie znajomości, co pewnie zdążyłeś zauważyć - uśmiechnęła się do siebie.
Nie chciała zawracać głowy Nikielowi swoimi problemami. Przez nią miał wystarczająco swoich.

-Wybacz, że zaczynam ci się żalić. Nie chcę ci tym zawracać głowy. A co do naszej znajomości - zdecyduj. Nie znam cię dobrze i chciałabym poznać lepiej, mieć chociaż jedną osobę, z którą czasem można się spotkać. Jednak jeżeli boisz się konsekwencji, zaakceptuję to i już nigdy się nie spotkamy. Nieważne tez jaką podejmiesz decyzję - pamiętaj że nigdy nie będę mieć żalu do ciebie, jeżeli mnie wydasz. To twoja praca. Chcesz zapewnić rodzinie i sobie bezpieczeństwo. Każdy martwi się w zasadzie o siebie na tym świecie. Niektórzy tylko robią to mało subtelnie, jak na przykład ja, próbując bronić wszystkich i szukając sprawiedliwości - ostatnie słowa powiedziała z ironicznym uśmiechem.
Taka była prawda i Kira czasem nienawidziła tego w sobie. Powinna myśleć częściej o sobie. Szczególnie w tym otoczeniu.

-Czasem żałuje tego, jaka jestem. Często bezmyślna i daję się ponieść emocjom. Ale...
- urwała na chwilę. Uśmiechnęła się, ściszyła głos prawie do szeptu, po czym znowu spojrzała Nikielowi w oczy - wyjawię ci mały sekret. W zasadzie już kolejny. Ja nie umiem kłamać. Nie umiem udawać. Nawet nie wiesz jak często żałuję, że nie potrafię. To oszczędziłoby mi wielu nieprzyjemnych sytuacji.

Miała dziwne wrażenie, że mówi mu za dużo. Mimo tego, że wiedziała, ze musi uważać, wyznawanie mu takich rzeczy przychodziła Kirze całkiem łatwo. Nie miała pojęcia dlaczego.

-Powiedzmy, że naszą znajomość wznowimy, lub zakończymy tym - powiedziała, po czym wcisnęła mu w dłoń klucz od sali - ja osobiście nie zauważyłam nieprawidłowości w twoim zachowaniu. Tylko nie daj się złapać - uśmiechnęła się i zaśmiała cicho tak, jakby znowu byli w pubie i pili drinki.

Co jej zależało? Jeżeli chce, to niech sobie idzie. Z resztą, nie dziwiła mu się, bo aura tego miejsca była co najmniej paskudna.
_________________
 
 
     
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-18, 21:18   

Miał dystans do jej słów. Była tylko młodą dziewczyną, nie potrafił uwierzyć, że przeżyła wystarczająco wiele, aby poradzić sobie zupełnie sama. Zbyt bezbronna, nie przystosowana do życia pośród wszechobecnego cynizmu. Aż chciało się przygarnąć ją pod własne skrzydła. Obronić i ukryć przed wszechświatem. Nikiel nie był do tego zdolny, przynajmniej nie teraz. Obecnie mógł ją uświadomić, prosić o ostrożność. Nie obdarzać zaufaniem i prosić o wzajemność.
Niezbyt ucieszył się ze wspólnego zdania ze smokiem. Nie lubił go, chociaż nie miał większego powodu. A może miał jeden, wystarczający. Po prostu był, powodując to całe zamieszanie, problemy, bez których mogli się obejść. Ale czy wtedy nie byłoby zbyt pięknie?
- Nie zauważyłem, że masz z tym problemy. Wystarczyło parę chwil. Rozmawialiśmy normalnie, chociaż może bardziej mojej inicjatywy. Wielu chciałoby zamienić z tobą chociażby słowo, jestem pewien. Tylko do tego potrzeba pewnego rodzaju odwagi. Idąc nawet o krok dalej… pozwól, że obdarzę cię komplementem. Zapamiętaj go, bo to prędko się nie powtórzy. Brzydka nie jesteś, okej? – Zacisnął wargi w poziomą kreskę, nie chcąc parsknąć śmiechem. On i te jego komplementy. Jakby jeszcze tego było mało, poprawił swoje słowa – Ale lekko nie w moim guście. Bez urazy. – Ramiona zatrzęsły mimowolnie. Miał ochotę pokazać jej język, ale to byłoby już zbyt dziecinne.
Nie namawiał jej już do niczego, stwierdził, że to czego miała się nauczyć, już się nauczyła. Wiedział, że nie będzie akceptował każdego jej wyboru i jeszcze wiele razy będzie musiał ją namawiać, aby nie postępowała nierozważnie. Nawet jeśli ma zgadzać się z tym cholernym smokiem.
- Chyba moja uroda przyćmiła ci mózg, bo widzę, że nie pojmujesz, że to nie o mnie tu chodzi. Ty stracisz na tej znajomości więcej. Tak tylko mówię. Jeśli jesteś tego świadoma, jeśli wiesz, co cię czeka. Możesz być pewna, że gdy przyprą mnie do muru, nie będę bawił się w rycerza, broniącego damy. Ale skoro zrozumiałaś… - Westchnął, wzruszając ramionami. Sam nie wiedział, czy byłby do tego zdolny. Jednak musiał jej trochę pogrozić, dla zasady.
- O tak, dziewczyno. Mów mi więcej. Zdradź wszystkie swoje sekrety, a później płacz, jeśli obrócę je przeciwko tobie. – Prychnął, nie wierząc, że pomimo setki kazań, jakie dziś padły z jego ust, ona dalej nie mogła się nauczyć ostrożności. – Twoja sprawa.
Wstał, zostawiając jej dłoń na kolanach. Uznał sprawę za zakończoną, chociaż przydałoby się jakieś drobne podsumowanie.
- Jeśli wszystko jest jasne… Chodź, poznamy się lepiej, skoro już mamy zostać bratnimi duszami. – Jak zwykle przesadził, nie było mowy nawet o koleżeństwie. Ale dosyć już było mu powagi. – Tylko musisz mi obiecać… będziesz ostrożna, nie zdradzisz nikomu swojego sekretu, chyba że w ostateczności. I co najważniejsze – nauczysz się kłamać. – Bez tej ostatniej cechy Nikiel jakoś nie widział owocnej przyszłości życia w społeczeństwie.
- O mnie nie musisz się martwić, zazwyczaj sobie radzę. Zresztą znam parę sztuczek. – Uniósł lekko jedną brew, rzucając jej nieodgadnione spojrzenie. Zbliżył się do niej, pochylając wyraźnie nad jej twarzą. Dzieliło ich bardzo niewiele, spokojnie mógł przyjrzeć się brązowym tęczówkom dziewczyny, policzyć rzęsy, na których widniały jeszcze pojedyncze krople łez. Obserwował ją chwilę, wcale się nie spiesząc, zupełnie bezwstydnie, w taki sposób, aby zwątpiła, co chce zrobić. – Idziemy, panienko. Już wystarczająco tu zabawiłem. – Oznajmił cicho, w dłoni ściskając klucz. Wiedział, jak postępować w wypadku złamanego żebra. Wystarczył bandaż, garść środków przeciwbólowych, odpoczynek i unikanie wysiłku fizycznego. Cóż, pewnie jeszcze tu wróci. Odsunął się od niej w jednej chwili, tym razem odchodząc w przeciwległy kąt sali. Bez słowa zaczął się przebierać w ubrania, w których tu przyszedł, czyli t-shirt, materiałowe spodnie i wojskowe buty. Wcisnął cały swój przybytek do torby i odwrócił się do niej.
- Cóż, nie każdy jest tak łaskawy jak ty. Tym razem się nie dam. Słyszałaś panią, przywiążą mnie do łóżka. – Przypomniał jej, otwierając drzwi kluczem. Rozejrzał się po korytarzu, wystawiając lekko głowę. Machnął na nią dwa razy dłonią, w iście wojskowym geście. Rzucił się do kolejnej wnęki w drzwiach, jakby był co najmniej na jednej ze swoich misji. Naprawdę, brakowało tylko, aby wyciągnął broń. W pocie czoła udało im się zejść na parter, niezauważeni przez żadną z pielęgniarek. Zobaczył drzwi wyjściowe, więc tylko kiwnął na dziewczynę, już bardziej swobodnym krokiem zmierzając w ich kierunku. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie krzyk zza ich pleców:
- CHYBA SOBIE ŻARTUJESZ! – Nigdy nie spodziewałby się po starszej kobiecie takiego refleksu. Najwyraźniej miała wprawę w łapaniu pacjentów. – WRACAJ TU, BO JAK CIĘ ZŁAPIĘ, TO CIĘ WŁASNA MATKA NIE POZNA! – Słyszał, ale on już nie myślał wiele. Wrzasnął, jakby w największym przerażeniu, chwycił pod pachę te metr pięćdziesiąt, które przy nim stało i rzucił się do ucieczki, z kopniaka otwierając drzwi. Nie przestawał biec do kiedy nie znalazł się jakieś sto metrów za główną bramą szpitala, ale nawet wtedy dochodziły ich przekleństwa pielęgniarki. Któżby się spodziewał, że tyle ich zna?
Odetchnął trochę, czując znajomy ból w płucach, postawił ją na ziemi, chociaż jej waga wielkiej różnicy mu nie robiła.
- Jesteśmy bezpieczni… - Wyszeptał, jakby właśnie wszystkie ich problemy nie miały już znaczenia.
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Kira 
Dragonborn?


Imię: Kira
Nazwisko: Aisaka
Pseudonim: Kir, Kiruś...a mówcie jak chcecie
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: Telefon, potrfel
Moc: Zmiennokształtna-Im a motherfucking dragon
Ubiór: Zwiewna sukienka na ramiączka w kolorze kremowym, baleriny na obcasie w tym samym kolorze
Cechy charakterystyczne: Białe włosy, mała blizna na policzku
Orientacja: Hetero
Multikonto: Arin
Dołączyła: 07 Maj 2014
Posty: 91
Wysłany: 2014-05-18, 21:48   

-Co ty... - tylko tyle zdołała wydobyć z siebie Kira, gdy mężczyzna wziął ją na ręce i wybiegł z nią ze szpitala.

Jak na chorego biegał całkiem szybko.
Może to nie żebra były jego największym problemem zdrowotny?

Gdy wreszcie się zatrzymali, szept Nikiela nie uspokoił jej ani trochę. Może lekko rozśmieszył.

-Nawet nie wiesz ile bym dała za to, żeby faktycznie tak było - odpowiedziała mu, ale szybko zdała sobie sprawę z nie do końca właściwego doboru słów.
Zarumieniła się lekko. Pewnie z daleko wyglądało to całkiem romantycznie - mężczyzna wybiega z kobietą na rękach. Szkoda, że podczas tego szalonego biegu Kira nie była w nastroju do jakichkolwiek romansów.

Przypomniał jej się komplement od Nikiela. W ogóle, to miał być komplement? Serio? Zmarszczyła lekko brwi.
-Wiesz, gdybyś prawił komplementy tak dobrze, jak szybko umiesz biegać, mogłabym powiedzieć, że zaczynasz mi się podobać. Ale dzięki. Skoro tak szybko nie usłyszę innego, lepsze to niż nic - powiedziała, udając obrażoną, ale uśmiechając się lekko.
Ale bądź co bądź, mógł się bardziej postarać.

-Spoko, nie zamierzam zdradzać swojego sekretu każdej napotkanej osobie. Możesz czuć się wyróżniony. A jeżeli chodzi o kłamanie...cóż, skoro zamierzamy utrzymywać jakieś kontakty, będę miała się od kogo uczyć - obrzuciła go szybkim spojrzeniem od stóp do głów.
Postanowiła, że skoro on z nią pogrywa, czemu ona nie może tego robić? Wszystko oczywiście w granicach normy - Kira nie lubiła sprawiać komuś celowo przykrości.
Miała nadzieję, że nie odbierze tego zbyt dosłownie.

-Kira, znowu pakujesz się w niezłe gówno - wtrącił się Kizuno.
Prawdopodobnie znowu miał rację.

-Poza tym...wydawałeś się nieźle przerażony panią pielęgniarką. Coś ty im musiał zrobić... - zaśmiała się. Taki duży chłopak, a zachowywał się jak dzieciak. Chyba wszyscy faceci tak mają, pomyślała - no nieważne. To co teraz? - zapytała z ciekawością.
Nie miała pomysłu gdzie mogą się wybrać. Jej dom odpadał. Z resztą, nawet nie wiedziała, czy Nikiel gdziekolwiek zamierzał z nią iść. Jej i tak było wszystko jedno.
No, może prawie.
_________________
 
 
     
Nikiel 
Szeregowy
Wujek dobra rada


Imię: Nikiel
Nazwisko: Hastelloy
Wiek: 25
Ekwipunek: Broń palna, klucze, portfel, scyzoryk.
Ubiór: Prosty, czarny T-Shirt, brudne moro bojówki i wojskowe buciory.
Cechy charakterystyczne: Dwie blizny na prawym policzku, biegnące wzdłuż brody, nieprzeciętnie wysoka sylwetka.
Orientacja: Heteroseksualny
KP: http://tnij.org/nikiel_kp
Specjalizacja: Wpierdol <3
Dołączył: 07 Gru 2013
Posty: 169
Wysłany: 2014-05-18, 22:15   

Póki co nie było tak źle. Zgodzili się na jakieś rozwiązanie, nieważne, że może nie do końca rozsądne. Ale cóż, nie można było wiecznie robić tak, jak rozkazują z góry. Takie spotkania byłyby całkiem przyjemne, przynajmniej do czasu. Do czasu, właśnie. Można byłoby powiedzieć, że na tą chwilę są bezpieczni. A po co było przejmować się jutrem?
- Oho, wypraszam sobie. Potrafię, wystarczy tylko chcieć! Daj mi powód, a ja dam ci komplement. – Odparł na jej zarzuty, choć nie do końca szczerze. – Im rzadziej się coś słyszy, tym ma to większą wartość. Zresztą mówisz, jakby komplementy były najważniejsze. Przecież są bardziej istotne sprawy, nieprawdaż? Zawartość portfela, ładna buźka… – Dodał żartem, aby przekonać ją jeszcze bardziej. Prawdopodobnie będą mieli ku temu jeszcze okazję.
Wcale nie poczuł się urażony, gdy dziewczyna w sposób niedosłowny nazwała go kłamcą. To był dopiero dobry komplement! Oznaczało to, że potrafił sobie jako-tako radzić. A niczego więcej nie potrzebował.
- Nie ma problemu. Uwierz mi, to nie takie trudne. – O dziwo podszedł do sprawy poważnie. Schował do kieszeni spodni skradziony klucz, jakby miał mu się jeszcze na coś przydać. Poprawił torbę na ramieniu i ruszył wolnym krokiem. Sam nie wiedział gdzie.
- Nie byłem przerażony, taka kobieta to cud. Twarda i wiedząca, czego chce. Mogłabyś się od niej czegoś nauczyć, zapewniam cię. – Kolejne kłamstwo, bo mimo szacunku, jakim darzył starszą kobiecinę bał się jej jak cholera.
- Zabiorę cię w pewne ładne miejsce. Jeśli tylko chcesz. Pogadamy, poznamy się lepiej, aż pod koniec dnia będziemy papużkami-nierozłączkami, zapewniam cię.
/zt x2
_________________
Don't love me, don't you dare,
I lie, I cheat and I don't care.
Don't you go telling me tales about fidelity
Truth ain't safe with me
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xand created by spleen modified v0.3 by warna

BFF

Partnerzy
Topki
KLIKAMY TOPKI!!!

Najlepsze fora PBF w sieci! Ranking Fabularnych For RPG! The Best Of PBF - Play By Forum Toplista~**~BEST PBF - najlepsze polskie pbf rpg.: ANIME TOP100 :. Toplista gier - RPG, MMORPG, Fantasy, Gry OnlineToplista gier PBFI love PBFOficjalna toplista czARTaToplista Anime
Toplista Anime StrefaHalo PBFToplista stron Anime&Manga Najlepsze fora PBF i RPG w sieci!!
Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 9