My secret Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Strych
Autor Wiadomość
Mistrz Gry
Administrator
Zginiesz!


Imię: Master
Nazwisko: Game
Pseudonim: MG
Wiek: 666
Ekwipunek: wszystko
Klasa: vip
Moc: wszechmocny
Ubiór: wszystko i nic
Cechy charakterystyczne: wszechwładny
Orientacja: ponseksualizm
Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 91
Wysłany: 2013-11-27, 21:37   Strych

*miejsce na opis*
 
 
     
Marco 
Like a Phoenix


Imię: Marco
Nazwisko: Phoenix
Pseudonim: Ananas
Wiek: 35
Ekwipunek: Sakiewka ze swoim sprzętem medycznym, telefon, portfel
Moc: Niebieski płomień
Ubiór: http://fc00.deviantart.ne...rog_of_Rock.png
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na klatce piersiowej
Orientacja: Heteroseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/-vt259.htm
Multikonto: M.
Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 15
Wysłany: 2014-08-23, 19:04   

Spokojnie szedł przed siebie, zwiedzając po drodze kilka pokoi, dzięki którym jeszcze bardziej utwierdził się w przekonaniu, że wylądował w szpitalu. Starym, zamkniętym, opuszczonym... Ale jakoś żadna z sal nie zachęcała go, aby to właśnie w niej spędził chociaż jedną noc. No dobra... W niektórych salach były pojedyncze łóżka, ale co to jest? Z każdą chwilą sunął w głąb budynku i coraz bardziej w górę, aż dotarł na najwyższe piętro, a raczej strych, gdzie po drabince można było wspiąć się na dach. Ale czy to nie byłoby zbyt ryzykowne zachowanie? Przecież jednak ten budynek miał swoje lata świetności dawno za sobą i nie wiedział, co może tutaj się wydarzyć. A zazwyczaj zawalenie się budynku rozpoczyna się od dachu. No cóż... Rozejrzał się dookoła siebie i od razu mógł stwierdzić jedno: było tutaj dużo pajęczyn i kurzu. Ale co się dziwić? Wziął głęboki wdech. Zdecydowanie zalatywało tutaj stęchlizną. Zapewne były to zdechłe myszy lub szczury. A może jeszcze inne zwierzęta, które przyszły tu z lasu? Na przykład szopy? Wszystko było możliwe. Spokojnie ruszył na prawo, podchodząc do okna, które po dłuższej chwili w końcu udało mu się otworzyć, aby wpuścić do środka świeże powietrze. Gdyby trochę tutaj pozamiatać, to miejsce zdecydowanie wyglądałoby o wiele lepiej. No ale przecież Phoenix nie będzie bawił się w sprzątaczkę. Spokojnie oparł łokcie o parapet i wyjrzał na pobliską okolicę z góry. - Całkiem nieźle, yoi. - mruknął pod nosem, zasłaniając prawą dłonią usta i ziewnął. Cóż... Naprawdę przydałaby mu się odrobina snu. Ale na to było jednak chyba troszkę za wcześnie. A brunet.. Chyba mu trochę to zajmie... No znaczy się spotkanie z tamtą dziewczyną. Ale przecież kazał Marco czekać na siebie. Ale po co?
_________________
 
 
     
Ace 
Płonąca Pięść


Imię: Ace
Nazwisko: Portgas D.
Pseudonim: Hiken no Ace
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: sztylet, butelka wody mineralnej, baton, mały ręcznik, paczka chusteczek - w plecaku
Moc: Zamiana ciała w ogień i wytwarzanie go
Ubiór: http://oi61.tinypic.com/34pif5z.jpg
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na plecach: fioletowa czaszka z białymi wąsami (przypominajacymi raczej kieł), tatuaż na lewym górnym bicepsie: ASCE pionowo z wykreśloną literą S
Orientacja: Hetero
KP: www.mysecret.aaf.pl/porgtas-d-ace-vt223.htm
Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 86
Wysłany: 2014-08-23, 20:43   

Biegał po opuszczonym budynku jak głupi, dosłownie. Bo nie raz wylądował w tym samym miejscu zupełnie jakby się zgubił. Po prostu plan, który pokazał Kaz całkowicie zaczął mu się mieszać. Zresztą może i udało mu się wrócić na korytarz na którym wraz z Ran spotkali Marco, ale to za wiele nie dało. W końcu jednak odnalazł schody kierującę na górę szpitala. Prawdopodobnie strych, albo coś w tym stylu. Cóż, to by pasowało do blondyna. Tam był święty spokój, choć równie dobrze Phoenix mógł być w którym kolwiek pokoju, ale Ace przejrzał ich już tyle, że nawet nie wiedział, a które były puste, a które wciąż powinien sprawdzić. Westchnął wbiegając po stopniach. Był już troche zmęczony. W końcu ten budynek nie był mały, a on dodatkowo był pięć razy w tych samych miejscach, przebiegając te same korytarze... Kiedy znalazł się u góry oparł dłonie na kolanach i pochylił się do przodu łapiąc oddech. Wyprostował się jednak po chwili, a widząc stojącą w oknie znaną mu postać uśmiechnął się mimowolnie. - Ładne widoki co? - tak naprawdę nie miał pojęcia co widać za oknem, ale czy to było istotne? Takie zachowanie u Portgasa raczej nie było zaskakujące. Nałożył kapelusz na głowę i podszedł do blondyna. - W końcu Cie znalazłem. - Westchnął ze zrezygnowaniem jakby to było naprawdę ogromnym wyczynem i oparł się o ścianę zaraz obok okna. Wyszczerzył się. Naprawdę jego obecność cieszyła bruneta, w końcu minęło to pół roku. - To? Powiesz mi po co tak naprawdę tu jesteś? -szturchnął go - Czyżbyś się za mną stęsknił? - Zaśmiał się. Kto by pomyślał, że mimo, iż był najmłodszy z osób trwających przy "Białobrodym" to tak się w nich wpasował. Może i czasem wyzywał resztę od staruchów, Marco również, ale to tylko tak by się podroczyć. Choć zdawał sobie sprawę z różnicy wieku, a jednak Ci ludzie byli mu naprawdę bliscy. Jego uśmiech złagodniał, a wzrok powędrował na podłogę. - Jak ojczulek? - zapytał spokojnie jednak w jego głosie dało się wyczuć nutkę niepokoju.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ace 2014-10-04, 21:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Marco 
Like a Phoenix


Imię: Marco
Nazwisko: Phoenix
Pseudonim: Ananas
Wiek: 35
Ekwipunek: Sakiewka ze swoim sprzętem medycznym, telefon, portfel
Moc: Niebieski płomień
Ubiór: http://fc00.deviantart.ne...rog_of_Rock.png
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na klatce piersiowej
Orientacja: Heteroseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/-vt259.htm
Multikonto: M.
Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 15
Wysłany: 2014-08-24, 21:23   

Uśmiechnął się, kiedy tylko słyszał kroki na schodach, które prowadziły go do tego miejsca. A więc jednak Portgas go znalazł. I to o wiele szybciej, niż starszy mógłby się spodziewać. Ale czy to przez niego brunet opuścił swoją towarzyszkę? Cóż... Na pewno nie miał takiego zamiaru. - Zdecydowanie, yoi. - uśmiechnął się i spojrzał na Ace'a. Czy mu się zdawało, czy jego braciszek podrósł z kilka centymetrów? Cóż... Wszystko było możliwe. W końcu nie widzieli się aż sześć miesięcy. Sześć miesięcy, podczas których dwudziestolatek na pewno dorósł i się usamodzielnił. - Szczerze mówiąc, to spodziewałem się, że zajmie ci to więcej czasu, yoi. - zaśmiał się krótko i położył dłoń na jego głowie, a raczej kapeluszu, który po chwili opuścił w dół tak, aby całkowicie zakrył czarnookiemu widok na świat. Czemu tu był? Cóż... głupio było się przyznać, że nieco się o niego martwił. Jak da radę dam w tym świecie. I jak idzie mu poszukiwanie Magicznych, aby sprzeciwić się OWPM. Swoją drogą... Kto wymyślał taką głupią nazwę? Organizacja Walcząca Przeciw Magicznym... Ale mimo tego Phoenix wiedział, ze nie może ich lekceważyć. - Myślałem, że to będzie oczywiste, że martwiłem się o takiego dzieciaka, który tak po prostu wyruszył w świat. - jeszcze bardziej naciągnął kapelusz na jego oczy, aż w końcu zabrał swoją dłoń. Mimo wszystko Portgas zawsze będzie dla niego rodziną. Przymknął powieki. Jak ich ojczulek? - Przecież sam dobrze znasz tego starego pryka, yoi. Do grobu mu się nie spieszy. Choć czasem różnie to bywa. - spoważniał tylko na krótką chwilę, aby znów się uśmiechnąć. - Trzyma się na nogach i zapewne długo wciąż będzie się trzymał. - spojrzał na niego. Cóż... Nie dziwił się tego pytania. W końcu gdyby nie Newgate, ani on, anie Ace, ani nikt inny z ich brygady nie żyłby tak, jak teraz. O ile w ogóle by żył. - A teraz opowiadaj szczegółowo, co u Ciebie, yoi. - znów na chwilę spojrzał za okno. Co prawa był nieco senny, ale to nic. W końcu odnalazł to, a raczej tego, którego szukał.
_________________
 
 
     
Ace 
Płonąca Pięść


Imię: Ace
Nazwisko: Portgas D.
Pseudonim: Hiken no Ace
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: sztylet, butelka wody mineralnej, baton, mały ręcznik, paczka chusteczek - w plecaku
Moc: Zamiana ciała w ogień i wytwarzanie go
Ubiór: http://oi61.tinypic.com/34pif5z.jpg
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na plecach: fioletowa czaszka z białymi wąsami (przypominajacymi raczej kieł), tatuaż na lewym górnym bicepsie: ASCE pionowo z wykreśloną literą S
Orientacja: Hetero
KP: www.mysecret.aaf.pl/porgtas-d-ace-vt223.htm
Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 86
Wysłany: 2014-08-28, 01:11   

Czy on musiał być taki drażliwy? Oczywiste, że byli jak bracia i lubili się zaczepiać i robić sobie na złość. A raczej głównie Ace blondynowi... ale naprawdę Marco musiał spuścić mu ten kapelusz na oczy? Brunet momentalnie złapał dłońmi go po bokach, próbując unieść ku górze, aby zacząć coś widzieć. Na próżno, bo dłoń przyjaciela wciąż spoczywała na jego własności. Dość uparcie. Chociaż po chwili nawet w głębi duszy podziękował starszemu za ten ruch, ponieważ na jego kolejne słowa poczuł się dziwnie poruszony i chyba nawet na policzkach odczuł delikatne pieczenie. Nawet na moment zaprzestał prób ściągnięcia z głowy kapelusza. Nie rozumiał tego. Mimo, że sam uparcie wyruszył chcąc szukać magicznych... ze względu na zdrowie ojczulka... czemu oni tak się o niego troszczyli? Tak samo jak wtedy, gdy mimo protestów po prostu ruszył za zdrajcą. To Marco przybył mu na ratunek. Dlaczego kierowali swoją dobroć w jego stronę? Pomimo tego, że dwudziestolatek był taki uparty... Wiedział, że mimo tego wieku wciąż czasem zachowuje sie jak dziecko, ale... Cholera, teraz naprawdę był przez to szczęśliwy. Spuścił nawet lekko głowę i sam naciągnął kapelusz bardziej, gdy Phoenix zabrał dłoń. Usta Portgasa zadrżały, więc zacisnął je lekko. Nie rozumiał. Szybko jednak się opamiętał. Zapewne przez temat o Edwardzie. Podniósł głowę i poprawił kapelusz tak by coś widzieć. Zaraz jednak zdjął go, pozwalając by zawisł na szyi. Uśmiechnął się. Dobrze było słyszeć, że u Newgate'a wszystko w porządku, albo raczej, że z jego zdrowiem nie jest najgorzej. W końcu ten staruszek momentami zbyt to lekceważył. Na szczęście inni potrafili go postawić do pionu. Zawdzięczał temu człowiekowi naprawdę wiele. Tak jak i reszcie tej nienormalnej brygady. - Co u mnie? - Zastanowił się chwilę. Cóż, ich spotkanie po wyruszeniu bruneta nie tak miało wyglądać. Ace planował wtedy mieć już choćby minimalną grupkę sprzymierzonych, a tak to co? - Nie zrobiłem za dużych postępów. Ale spotkałem naprawdę spoko kolesia. I myślę, że jest ze mną, z nami... Nasze moce są całkiem podobne. On też włada ogniem, choć w inny sposób - to mówiąc uniósł dłoń przed sobą, by po chwili pojawił się nad nią płomień, wpatrywał się w niego. - Pozwolił mi u siebie zamieszkać. A ta dziewczyna... cóż to skomplikowane wiesz... - westchnął cicho. Powinien mu powiedzieć? Ale co on na to powie? Są przyjaciółmi, więc chyba nie ma co się zastanawiać... - Ona jest z organizacji. Wiem, jak to wyglądało, ale przyszedłem tu tylko dlatego, że miała mi dać te dokumenty - pokazał teczkę jakby mu się przypomniało, że w ogóle ją dostał. - Znała Rogera - Mówił całkiem szybko, jakby bał się, że blondyn mu przerwie. Tak, znów wspomniał o swoim ojcu po imieniu, jak to zawsze robił. Ale Marco wiedział o kogo chodzi, to najważniejsze. - Jej matka i on byli chyba przyjaciółmi... czy coś...Mimo, że ta kobieta też była w OWPM... Ja przyszedłem tu tylko po dokumenty. Naprawdę - spojrzał na niego z powagą jakby chciał mieć pewność, że ten mu wierzy.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ace 2014-10-04, 21:09, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
Marco 
Like a Phoenix


Imię: Marco
Nazwisko: Phoenix
Pseudonim: Ananas
Wiek: 35
Ekwipunek: Sakiewka ze swoim sprzętem medycznym, telefon, portfel
Moc: Niebieski płomień
Ubiór: http://fc00.deviantart.ne...rog_of_Rock.png
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na klatce piersiowej
Orientacja: Heteroseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/-vt259.htm
Multikonto: M.
Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 15
Wysłany: 2014-09-08, 23:28   

Uśmiechnął się delikatnie na reakcję Portgasa na słowa Phoenixa. Cóż... Tak jakby właśnie to ma na celu. W końcu zasłonił mu oczy po to, aby i on sam nie widział w tym czasie twarzy blondyna. I nie chodzi tu o jakieś głupie, szczenięce uczucie. Ale po prostu jednak głupio było przyznać się do tego wszystkiego. Że się martwiło o drugą osobę i nie raz się łapało na myśli o tym, co on może w tej chwili porabiać. Jak sobie, radzi, czy się dobrze odżywia... Czy wciąż żyje. W końcu znali się prawie cztery lata i w tym czasie zdążyła się wykształcić między nimi więź. Dość silna więź, dzięki której byli dla siebie nawzajem niczym bracia, gotowi nieść pomoc ze wszystkim w każdej chwili. Po prostu to było oczywiste, że nie zostawią swoich na lodzie. Nie po tym co razem przeszli. - To świetnie, yoi. - uśmiechnął się do niego na wzmiankę o towarzyszu. Naprawdę się cieszył z tego, że ten mały Ace robi małe kroczki do osiągnięcia swojego celu. W końcu to jest najważniejsze. Aby móc zrealizować swój plan. Dążyć do celu, który się obrało. Sam spojrzał na płomień, który pojawił się nad dłonią przyjaciela. A więc na szczęście jakoś sobie radzi. Po chwili jednak przeniósł wzrok nieco wyżej, spoglądając na jego twarz. Jakoś nie wyglądał na zbyt pewnego. - Wierzę ci. - położył dłoń na jego ramieniu. - Wiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, jakie to wszystko niesie za sobą ryzyko. Ale także wiem, ze jak się na coś uprzesz, to nie ma mowy, aby ktoś przemówił ci po rozsądku. I tak byś nie posłuchał i robił to, co uważasz za słuszne. - mówiąc to, patrzył w jego oczy. Nie było sensu go karcić czy krzyczeć na niego za głupotę. W końcu on nie miał co go osądzać. Brunet był dorosły i chyba wiedział, jakie konsekwencje niosą za sobą poszczególne zachowania. Ale mimo wszystko nie chciał stracić towarzysza. Nie, wróć. Brata. Wszyscy od Białobrodego byli rodzina i mówienie o nich per 'towarzysze' było obrazą. Zabrał od niego swoją dłoń i oparł się tyłkiem o parapet okna. Powoli robiło się coraz później. - A więc nie powinno być problemu z tym, aby w ciągu kilku najbliższych dni znaleźć cię w mieście? - Chciał się tylko upewnić. Przecież nie zostanie tu na zawsze. A przynajmniej nie na długo.
_________________
 
 
     
Ace 
Płonąca Pięść


Imię: Ace
Nazwisko: Portgas D.
Pseudonim: Hiken no Ace
Wiek: 20 lat
Ekwipunek: sztylet, butelka wody mineralnej, baton, mały ręcznik, paczka chusteczek - w plecaku
Moc: Zamiana ciała w ogień i wytwarzanie go
Ubiór: http://oi61.tinypic.com/34pif5z.jpg
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na plecach: fioletowa czaszka z białymi wąsami (przypominajacymi raczej kieł), tatuaż na lewym górnym bicepsie: ASCE pionowo z wykreśloną literą S
Orientacja: Hetero
KP: www.mysecret.aaf.pl/porgtas-d-ace-vt223.htm
Dołączył: 13 Cze 2014
Posty: 86
Wysłany: 2014-10-04, 21:01   

Marco wydawał się całkiem zadowolony z małych postępów Portgasa. Nawet jeżeli sam Ace nie za bardzo. W końcu dla niego robił... nie dosyć, że małe kroki... to do tego stąpał naprawdę wolno i nic nie mógł na to poradzić. Czasem nawet jeżeli się bardzo pragnie, nie zawsze ma się możliwość zrobić to w tempie jakim by się chciało. Jednak te myśli odsunął na bok, później będzie ponownie się nad tym trudził i rozmyślał. Wyszczerzył się do blondyna - Jak Ty mnie dobrze znasz- oczywiście chodziło o wzmiankę o byciu upartym. Ale to prawda, jeżeli Ace sobie coś postanowi nie ma mowy by ktoś go powstrzymał. Zresztą jak to mówią 'Człowiek uczy się na błędach', każdy może sie mylić, więc jeżeli Płonąca Pięść dokona złego wyboru będzie gotowy na konsekwencje. Zastanowił się chwilę błądząc wzrokiem gdzieś po suficie, a raczej dachu. -Raczej w najbliższym czasie nigdzie się z miasta nie ruszam. Powiedzmy, że tu będę realizował swój plan - spojrzał na przyjaciela z uśmiechem. Czyżby Phoenix miał zamiar zostać trochę w Yomiko? Miał coś do załatwienia? A może Białobrody prosił go by tu przybył? - To miejsce jest do tego najlepsze. W końcu podobno gdzieś tu ta durna organizacja ma swoją siedzibę. Jeszcze nie odkryłem gdzie dokładnie, ale na pewno to odkryję - jego wyraz twarzy się zmienił Wyglądał raczej jakby zapewniał go o swoim sukcesie. Właściwie to tak było. Nie brał porażki pod uwagę, inaczej nie zaszedłby daleko, prawda? - A! - uderzył nagle pięścią w otwartą dłoń coś sobie przypominając. - Chodź ze mną, będziesz mógł wyleczyć Kaza - wyprostował się dumny ze swojego pomysłu
_________________
 
 
     
Marco 
Like a Phoenix


Imię: Marco
Nazwisko: Phoenix
Pseudonim: Ananas
Wiek: 35
Ekwipunek: Sakiewka ze swoim sprzętem medycznym, telefon, portfel
Moc: Niebieski płomień
Ubiór: http://fc00.deviantart.ne...rog_of_Rock.png
Cechy charakterystyczne: Tatuaż na klatce piersiowej
Orientacja: Heteroseksualna
KP: http://www.mysecret.aaf.pl/-vt259.htm
Multikonto: M.
Dołączył: 06 Sie 2014
Posty: 15
Wysłany: 2014-10-11, 20:52   

Dla Marco liczyło się to, że Ace nie stał w miejscu a dążył do zrealizowania swojego celu. Niebezpiecznego i naprawdę ryzykownego, ale swojego. - Kaz to ten twój sprzymierzeniec, yoi? - spytał. Cóż... Nie mógł ukrywać, że zaciekawiło go, co dolega owemu mężczyźnie i jak doprowadził się do złego stanu. Ale nie widział sensu o to pytać, bo jak się spodziewał, jeszcze dzisiaj go spotka i wtedy na pewno wszystkiego się dowie. A przynajmniej części. Dłonią poczochrał swoje włosy i znów wyjrzał przez okno, gdzie słońce coraz bardziej chyliło się ku zachodowi, przez c powoli zaczęło robić się coraz ciemniej. A skoro mieli jeszcze dzisiaj coś załatwić, to blondyn nie widział sensu z dalszym zwlekaniem z tym. Bo im szybciej się coś zrobi, to będzie to zrobione, prawda? I do tego... Lepiej, aby ranami zajmować się jak najszybciej, bo nieodpowiednio leczone mogą się paskudzić. Jakby odruchowo dotknął swojego plecaka, w którym trzymał między innymi swoje narzędzia lekarskie. Swoją drogą są w szpitalu... Ciekawe, jak dawno został zamknięty i czy znalazłby tu jeszcze jakieś przybory medyczne zdatne do użytku. Na przykład gaziki czy bandaże. W końcu one są najczęściej potrzebne. Ale tego najwyżej poszuka w ciągu kilku najbliższych dni. Bo teraz... Musi też w końcu odpocząć bo swojej podróży, która jakby nie patrzeć, była nieco męcząca.
- Dobrze, a więc chodźmy. - uśmiechnął się do niego, po czym wyciągnął swoje ręce w górę, aby przeciągnąć swoje nieco już stare kości. Jakoś nie widział większego sensu, aby póki co siedzieć tutaj jeszcze dłużej. W końcu jak będzie szukać noclegu to już nie będzie miał kłopotów aby znów tutaj trafić, prawda?

[ zt x 2]
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xand created by spleen modified v0.3 by warna

BFF

Partnerzy
Topki
KLIKAMY TOPKI!!!

Najlepsze fora PBF w sieci! Ranking Fabularnych For RPG! The Best Of PBF - Play By Forum Toplista~**~BEST PBF - najlepsze polskie pbf rpg.: ANIME TOP100 :. Toplista gier - RPG, MMORPG, Fantasy, Gry OnlineToplista gier PBFI love PBFOficjalna toplista czARTaToplista Anime
Toplista Anime StrefaHalo PBFToplista stron Anime&Manga Najlepsze fora PBF i RPG w sieci!!
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 8